1. Saga o gwiezdnej kobiecie, czyli wyznanie…


    Data: 18.10.2023, Kategorie: wojna, smutek, kochanka, wspomnienia, samobójstwo, Autor: Agnessa Novvak

    ... kosztowności jakie posiadałam, a w zamian bezczelnie zażądałam towaru, za którego posiadanie i on, i ja wylądowalibyśmy z miejsca w gestapowskich kazamatach. Oczywiście na początku nie chciał o tym słyszeć, więc najpierw dołożyłam do puli może i lekko schodzone, lecz mimo wszystko podbite prawdziwymi lisami futro, a potem otwarcie zaszantażowałam. W końcu co jak co, ale pokątne kurowanie byłych więźniarek – bo mimo że znałam już prawdę o bliznach Anieli, nie miałam zamiaru ujawniać jej doktorowi, który miał na temat ich pochodzenia zgoła inne teorie – nie spotkałoby się raczej z wdzięcznością władz.
    
    Odebrałam niewielkie, mieszczącą się na dłoni kartonowe pudełeczko dosłownie w ostatniej chwili. Anieli tak się pogorszyło, że nie tylko prawie nie wstawała z łóżka, ale i ewidentnie przestawała pojmować, co się dookoła niej działo. Ja natomiast wiedziałam, że postępuję źle. Wstrętnie. Obrzydliwie. Nieludzko wręcz. Jednocześnie miałam jednak świadomość, że nie mogłam inaczej. A może po prostu nie chciałam? Łudziłam się, że to, co miałam zamiar zrobić, będzie aktem łaski? Miałam tylko nadzieję, że Bóg mi to wszystko wybaczy…
    
    Najpierw, zgodnie z poleceniem lekarza, nabrałam zawartość ampułki z brązowego szkła do strzykawki i wkłułam się w ramię półprzytomnej, ubranej jedynie w halkę ukochanej. Potem zaś, tym razem już zdecydowanie ignorując instrukcje, powtórzyłam to samo z drugą dawką. I trzecią. Zdając sobie doskonale sprawę, że podana ilość morfiny dalece przekracza tę ...
    ... zalecaną w uśmierzaniu bólu.
    
    Po wszystkim jak najczulej przeczesałam włosy Anieli i natarłam jej policzki oraz szyję pachnącym olejkiem. Następnie przygasiłam lampę, rozebrałam się do naga i przykryłam nas obie kołdrą. Zaczęłam delikatnie całować płatki uszu, szyję, policzki, podskubywałam usta. Miałam świadomość, że ma oblubienica zapewne zupełnie nie czuła, co z nią robiłam, lecz wcale z tego powodu nie przerwałam. Zsuwałam się niżej, przez sutki, do brzucha. Rozpięłam guziczki koszulki i rozsunęłam materiał tak, by odsłonić jak najwięcej. Przytuliłam się policzkiem do wychudłego łona, walcząc usilnie z samą sobą, czy posunąć się jeszcze dalej. Ostatecznie złożyłam samotny pocałunek na pokrytej nastroszonym zarostem skórze i zawstydzona podążyłam z powrotem.
    
    Przytuliłam się całą sobą do nieruchomego ciała i nasłuchiwałam coraz płytszego oddechu oraz słabnącego powolutku serca. Próbowałam walczyć z narastającym gwałtownie podnieceniem, czując, że jeszcze chwila i nie dam rady się dłużej powstrzymywać. Przecież całe lata marzyłam, by jeszcze choć raz zobaczyć Anielę! Przytulić się do niej i dotknąć jak kiedyś. Wsunąć w nią palce, objąć udami, pocałować nie tylko w usta… A teraz znów miałam ku temu okazję. Jedną jedyną, którą musiałam wykorzystać tutaj i teraz. Zamknęłam więc wilgotniejące od napływających łez oczy i szepcząc Anieli wprost do ucha: „kocham cię, kocham, kocham, kocham” doprowadziłam się palcami do ostatniego wspólnego orgaz…
    
    Nie! Tego nie zrobiłam! Dla ...
«12...141516...21»