-
Chcę więcej, kochanie (VII)
Data: 21.10.2023, Kategorie: żona, małżeństwo, jacuzzi, tajemnica, gra, Autor: Pablito
... sens tych nowych znajomości. – Naprawdę chcecie słuchać o smutnych rzeczach? – Moja droga – z wyjaśnieniami pospieszył Maks – to, jak ktoś przeżywa upadki i jak się z nich podnosi, mówi o tym człowieku więcej, niż jego ściana na facebooku pełna dowodów na niezliczone sukcesy, przygody i wieczne życiowe szczęście. – W porządku. Opowiem, ale krótko, bo nie chcę do tego wracać. – Oczywiście – Edyta położyła jej rękę na ramieniu. W ramach pocieszenia? Dodania otuchy? Trudno było zgadnąć. – Osiem lat temu – zaczęła suchym głosem – zaraz po ślubie zdecydowaliśmy się na dziecko. Gdy byłam w trzecim miesiącu, wpadłam w poślizg na moście. Był początek zimy. Para z rzeki wytworzyła gołoledź na tym odcinku. Zamilkła na chwilę. Tajemnicze nogi znikły, ale Klaudia nawet tego nie zanotowała. Myślami wróciła do przeszłości. Całe towarzystwo milczało cierpliwie. – Uderzyłam w barierkę. Nic specjalnego. Stłuczenie głowy, lekki wstrząs mózgu. Ale dziecko – zamilkła, siląc się na kontynuowanie. Podniosła wzrok, by napotkać wilgotne oczy Doroty. To pomogło jej mówić dalej. – Wylądowałam na ginekologii. Moja macica miała uraz. Lewy jajnik pękł. Na poród było za wcześnie. Musiałam zdecydować, czy przerwać ciążę i leczyć uraz, czy nie przerywać i zaryzykować śmierć nas obojga. Miałam wtedy kilka bardzo trudnych rozmów z mężem. Jak się domyślacie, chciał natychmiast ratować mnie. Nawet przez sekundę nie brałam tego pod uwagę. Przetrzymywałam decyzję i zabieg ile tylko ...
... się dało. Z każdą godzina byłam coraz słabsza. I bolało coraz bardziej, bo ciężkich leków przeciwbólowych nie pozwoliłam sobie podać. Rozumiecie. Dziecko. Liczyłam, że stanie się cud. Przed dalszą częścią opowieści Klaudia wzięła głęboki wdech, a jej oczy zaszkliły się. – W drugiej dobie KTG nie wykazało tętna. Moje dziecko umarło. Postanowiło odejść. Poświęcić się, by mnie ratować. Lekarze udawali smutek, ale tak naprawdę cieszyli się, że będą wreszcie mogli mnie zoperować. Mąż unikał mojego spojrzenia. Czułam, że nie potrafi się odnaleźć w tej sytuacji. A lekarze? Uśpili mnie, chociaż nie musieli tego robić, bo z rozpaczy byłam jak w letargu. Żal odebrał mi rozum. Załatali mnie. Straciłam lewy jajnik. Każdą kolejną ciążę miałam leżeć w łóżku i pod stałą opieką. To tyle. Zapadła ciężka cisza. – Kochana – Edyta objęła ją serdecznie, jakby były przyjaciółkami od serca – współczuję. Klaudia poczuła, jak jej ciężar zostaje zdjęty przez obejmującą ją kobietę. Chwilę potem do uścisku dołączyła Dorota. Stało się znośnie, ale do frywolnych zabaw nikt nie chciał wracać. Atmosfera zgęstniała i nabrała ciężkiego charakteru. – O co wam chodzi? – rzuciła Klaudia. – Sami chcieliście. To macie. – Tak – odparła Edyta. – Ale dobrze się stało. Mimo wszystko. Jakimś dziwnym trafem nie widziała już w towarzyszach kąpieli dzikich, niewyżytych nimfomanek i niezaspokojonych samców. Widziała kogoś, z kim mogła by napić się lampki wina w absolutnym, nieskrępowanym ciszą ...