1. Moj Giovanni


    Data: 29.10.2023, Kategorie: Geje Autor: orfeusz

    Był to wielki skandal. Gdybyście byli państwo wtedy w Paryżu, musielibyście z pewnością o nim słyszeć, jak też zauważyć zdjęcia Giovanniego, które wszystkie gazety opublikowały natychmiast po jego ucieczce. Artykuły na pierwszych stronach poświęcone były morderstwu, rozprawiano o nim, wiele lokali w stylu baru Guillaume'a zamknięto. (Nie na długo zresztą.) Policjanci w cywilu przeczesywali dzielnicę, kontrolowali dokumenty, bary oczyszczono z tapettes. Poszukiwania Giovanniego nie dawały jednak rezultatów. Wszystkie poszlaki, a w szczególności fakt jego zniknięcia, wskazywały, że to on był mordercą. Podobny skandal, zanim przycichnie, zawsze grozi wstrząsem posadom państwa. Należy więc koniecznie możliwie prędko znaleźć jakieś wyjaśnienie, jakieś rozwiązanie i jakąś ofiarę. Większość mężczyzn zatrzymanych w związku z tym przestępstwem, nie została aresztowana pod zarzutem popełnienia mordu. Aresztowano ich za to, co Francuzi z delikatnością, moim zdaniem sardoniczną, określają les gouts particuliers. Takie "upodobania" nie są co prawda we Francji karalne, ale mimo to zdecydowanie potępiane przez gros społeczeństwa, które z absolutnym brakiem sympatii odnosi się do przywódców narodu i wszystkich "lepiej urodzonych". Kiedy znaleziono zwłoki Guillaume'a, przerazili się nie tylko chłopcy trudniący się uliczną prostytucją. Znacznie bardziej od nich bali się mężczyźni, którzy włóczą się ulicach, aby ich sobie kupić, i których kariery, pozycje i plany życiowe zostałyby zagrożone, ...
    ... gdyby wyszły na jaw ich skłonności. Ojcowie rodzin, synowie z dobrych domów, chutliwi awanturnicy z Belleville zainteresowani byli jak najbardziej, aby całą aferę jak najszybciej zakończono, by wszystko mogło wrócić do normy i aby srogi bicz publicznej moralności nie spadł na ich grzbiety. Dopóki trwało śledztwo, nie wiedzieli, jaką mają obrać postawę: głośno krzyczeć, że są męczennikami, czy pozostać tymi, którymi w gruncie rzeczy są - zwykłymi obywatelami wstrząśniętymi do głębi zbrodnią i niecierpliwie czekającymi, aby sprawiedliwości stało się zadość i ład moralny w kraju został przywrócony.Dobrze się składało, że Giovanni był cudzoziemcem. Podczas, gdy wciąż pozostawał na wolności, prasa, jakby za cichą zgodą, z każdym dniem atakowała go coraz obelżywiej, coraz cieplej zaś odnosiła się do osoby Guillaume'a. Przypominano, że razem z Guillaume'em wymarł jeden z najstarszych rodów Francji: w niedzielnych dodatkach rozpisywano się o jego rodzinie, jego stara arystokratyczna matka, która, nawiasem mówiąc, nie dożyła końca procesu, zapewniała o rzetelności syna, ubolewała nad rozległą korupcją we Francji, co sprawia, że tego rodzaju zbrodnia może tak długo pozostawać nie ukarana. Społeczeństwo, oczywiście, bardziej niż ochoczo zgadzało się z tą opinią. Nie było to tak niewiarygodne, jak mi się z pewnością zdawało, ale nazwisko Guillaume'a zaczęto w fantastyczny sposób kojarzyć z historią Francji, z francuskim honorem i francuską chwałą i niemal stało się symbolem francuskiej ...
«1234...12»