-
Zgubiony portfel
Data: 03.11.2023, Kategorie: delikatnie, nieznajomi, randka, Autor: Frykas
Właśnie dochodziła osiemnasta kiedy Tomek kończył pisać sprawozdanie. - Że też dziś, w piątek musieli sobie wymyślić to pieprzone sprawozdanie. Jakby kurwa nie mogli mi o tym powiedzieć wczoraj – pomyślał wyglądając za okno biura. Był środek maja i o tej porze jeszcze dość mocno świeciło słońce. Poza tym za oknem nie widział praktycznie nic co jakoś specjalnie przyciągnęłoby jego wzrok. Typowo przemysłowy obszar, z minimum zieleni za to z mnóstwem hal produkcyjnych. - Przynajmniej przez najbliższe dwa dni mogę mieć to wszystko w dupie – powiedział sam do siebie ciesząc się w głębi duszy, że już za kilka minut go tutaj nie będzie. Znów spojrzał na monitor i zapisał plik. Poczta, dodaj plik, dodaj odbiorców i wyślij. Wreszcie koniec. Wyłączył szybko komputer, zabrał z biurka portfel, kluczyki, identyfikator i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Drogę do samochodu przebył tak szybko jakby obawiał się, że ktoś go może jeszcze zawrócić i wydać mu kolejne polecenie, choć wiedział doskonale, że poza sprzątaczką w firmie nie było już nikogo. Wsiadając do samochodu poczuł się jak w saunie. Auto wystawione cały dzień na słońce nagrzało się niesamowicie i pomimo szczerych chęci nie był w stanie w nim wysiedzieć. Odpalił silnik, włączył klimatyzację ustawiając ją na najniższą temperaturę i wysiadł. Wyciągnął paczkę Marlboro i odpalił jednego w oczekiwaniu aż wnętrze auta schłodzi się na tyle, że będzie można nim normalnie podróżować. Zaciągając się kolejny raz zamyślił się. Nie ...
... zaplanował nic na dzisiejszy wieczór. Swoją drogą dziś nie bardzo chciało mu się gdziekolwiek wychodzić. Miał ochotę tylko na zimny prysznic i wygodne łóżko w swojej sypialni. Jego myśli zaczęły się robić coraz bardziej egzystencjalne. Co ja w ogóle w życiu osiągnąłem? Niewiele - pomyślał. Miał dobrze płatną pracę i choć ona nie dawała mu satysfakcji, to jednak zapewniała w miarę komfortowe życie. Miał grupę zaufanych przyjaciół, z którymi spędzał czas wolny. Z żadną z byłych dziewczyn nie ułożyło mu się na tyle dobrze żeby w końcu ten związek sformalizować. Dziś był sam, a po niedawnym rozstaniu nawet nie miał ochoty na kolejny związek. Zresztą czy miał w ogóle jakieś szanse na szybki romans? Nikłe. 180 cm wzrostu, stanowczo kilka kilogramów za dużo, a co gorsza ten nadmiar masy odkładał się głównie na brzuchu i tyłku. Nie był otyły ale na pewno nie był też Mister Uniwersum. Owalna twarz i krótko ścięte włosy podobały się niektórym dziewczynom, aczkolwiek on sam uważał, że jest taki... podobny do nikogo. Dodatkowo spora ilość kompleksów sprawiała, że "wyrwanie" jakiejś panny zajmowało mu zdecydowanie więcej czasu niż jego rówieśnikom. Podsumował się krótko – 35 na karku, a ja nadal stoję po kostki w gównie. Z zamyślenia wyrwało go dopiero oparzenie wywołane przez żarzący się już filtr. Rzucił peta na ziemię przydeptując go nogą i wsiadł do samochodu. Dojazd z parkingu do bramy głównej zajął mu dwie minuty. Zatrzymał się przed szlabanem i czekał aż ochroniarz podejdzie żeby ...