-
Schody do nieba (II). Święty ogień
Data: 05.11.2023, Kategorie: sekta, nieznajomy, Autor: Man in black
... Klęka przed nim i uchyla ciężkie srebrzysto szare drzwiczki. W środku jeszcze się tli. Sięga do węglarki. Na czarnych bryłach jest troszkę drobno porąbanego drewna. Wrzuca kilka do środka i czeka, aż ogień zorientuje się, że dostał świeżą porcję pokarmu. Kiedy płomienie zaczynają pełzać, dorzuca węgla. Dopiero teraz wraca i zajmuje miejsce przy stole. Krzesło piszczy niezadowolone pod jego ciężarem. Cisza jest przejmująca. Słychać jedynie tykanie zegara, który na pewno nie znajduje się w stołowym. Po raz kolejny zamyśla się nad tym słowem i wreszcie zjawia się gospodyni. Mężczyzna wstaje odruchowo. Jest zaskoczony. Kobieta widzi to w jego oczach i mowie ciała. Podchodzi z uśmiechem, wyciąga do niego rękę. – Jestem Aurelia. – Adam – wciąż nie może się nadziwić – nie rozumiem jak... – Usiądź, proszę – jej uśmiech mówi, że nie pierwszy raz widzi taką reakcję – wybacz mi, proszę, drobną maskaradę, ale jestem ostrożna. – Mój boże. Dobrze to pani idzie. Sądziłem, że ma pani co najmniej pięćdziesiąt lat i sporą nadwagę. – Mam trzydzieści osiem i jak widać, nie mam problemów z figurą. Czego się pan napije? – Może być cokolwiek. – Zrobię kawę, przepraszam, ale znowu muszę pana zostawić samego. O widzę, że napalił pan w piecu, bardzo dobrze. Wygaszam go, kiedy idę do pracy, trzeba oszczędzać. Gość zostaje sam, ale nie trwa to długo. Może pięć minut. Aurelia stawia przed nim czerwony kubek. Na krawędzi w jednym miejscu jest nieznacznie wyszczerbiony za to ...
... kawa, smakuje wybornie. Piec zdaje się odwdzięczać za troskę Adama i w pokoju temperatura się zwiększa. Tak jest zdecydowanie bardziej przytulnie. – Muszę przyznać, że pańska przyjaciółka jest dość nieustępliwa – zaczyna gospodyni. – Tak... jest gotowa do poświęceń – w głowie przewija mu się noc spędzona z Bianką, z trudem zwalcza kretyński uśmiech – jest również pełna entuzjazmu. Sądzi, że będzie dziennikarką. Adam przygląda się swojej rozmówczyni. Ma brązowe włosy sięgające ramion. Łagodne miłe rysy twarzy i ciemne oczy. Pod swetrem rysują się piersi, ramiona ma szczupłe. Wciąż nie może w to uwierzyć. Ta kobieta jest jak kameleon. Patrzy na jej zadbane paznokcie, którymi wyłuskuje papierosa, zapala go i zaciąga się głęboko. – Pan pali? – Nie, dziękuję – dym jest gryzący i raczej mało aromatyczny. – To dobrze dla pana – uśmiech – co chciałby pan wiedzieć? Dyrektor nabiera powietrza w płuca. Co chciałby wiedzieć? Sam nie był pewny. To miało być zadanie dla Bianki, nie dla niego. – Dziewczyna, z którą pani rozmawiała, uważa, że Schody do nieba chcą reaktywować dawny kult. Bractwo zbirów, tak? – Cóż... tak sądziłam, ale nie jestem pewna. – Jak to? – Bractwo zbirów to byli mężczyźni. U nas odnoszę wrażenie, że ta organizacja składa się głównie z kobiet, a to co innego. – Przepraszam, ale trochę się pogubiłem. Czyli co, sekta przerodziła się w ruch feministyczny? – Nie jest pan szczególnie zorientowany w temacie, prawda? – patrzy na swojego ...