-
Schody do nieba (II). Święty ogień
Data: 05.11.2023, Kategorie: sekta, nieznajomy, Autor: Man in black
... gościa intensywnie. – Przyznaję, nie jestem. – Więc po co pan się w to angażuje? Adam nie potrafi odpowiedzieć. Nie potrafi czy nie chce, to kwestia, z którą musiałby się przespać. Dotychczas unikał wewnętrznych konfliktów. Jednak wzrok Aurelii sprawia, że czuje się nieswojo. Jakby potrafiła wydrzeć z niego tajemnicę. – Intencje, mają czasem znaczenie. Te słowa sprawiają, że czuje się jeszcze gorzej. Tymczasem właścicielka zapyziałego sklepu z używanymi książkami uśmiecha się, a jej twarz sprawia wrażenie, jakby wiedziała wszystko i teraz patrzy na niego z pobłażaniem. To pewnie przez jej oczy, są takie mądre. Podobnie jest z Azjatami. W ich oczach również dostrzega jakąś niedostępną dla niego mądrość. – Schody do nieba zwróciły moją uwagę ze względu na założycielkę tego ruchu. Jednak teraz mam niemal pewność, że ktoś posłużył się jej wizerunkiem. Ostatecznie poza jednym zdjęciem w lokalnej gazecie, nikt jej nie widział. Obawiam się, że możemy tutaj mieć do czynienia z jakąś mutacją. – Z mutacją? – coraz bardziej czuje, że traci czas. – Wie pan, że są dwie ofiary? Dwoje ludzi należących do tej sekty nie żyje. – Dowiedziałem się wczoraj. Jednak okoliczności ich śmierci nie zostały podane do publicznej wiadomości. – Doszło do samospalenia. – Słucham? Kobieta milczy. Trochę jakby irytowała lub męczyła ją jego ignorancja. Wypuszcza kłąb dymu i gasi niedopałek w metalowej popielniczce. – Słyszał pan kiedykolwiek o kundalini? – Obawiam ...
... się, że nie – mężczyzna przewraca oczami, przeszukuje w pośpiechu pamięć – nie, z całą pewnością, nie słyszałem o czymś takim. – Najprościej powiedzieć, że jest to żar wewnętrznego ognia, w którym spala się karma. – To naprawdę najprostsza interpretacja? – nic z tego nie rozumie. Kolejny uśmiech gospodyni. – Inaczej, ten ogień jest w tobie, we mnie i w każdym człowieku. Kosmiczna, potężna energia, która jest uśpiona, ale jeśli ją obudzić i kiedy połączy się z absolutem, człowiek staje się oświecony. Niektórzy wieżą, że każdy z nas posiada siedem czakramów; podstawy, genitalny, słoneczny, serca, gardła, trzeciego oka i korony. – Genitalny? I jeszcze trzecie oko... – nie udaje mu się zwalczyć uśmiechu – coraz lepiej. – Masz wybiórczą pamięć – jej dłonie wędrują do paczki i zapala kolejnego papierosa – kundalini jest uśpiona u podstawy kręgosłupa. Jeśli otworzysz kolejne czakramy, które są jak pieczęć... gdyby je kolejno zrywać energia będzie rosła w górę i zmieniała cię jako człowieka. To jest cholernie niebezpieczne i dochodzi się do tego całymi latami, w większości przypadków z mizernym skutkiem. – OK... dlaczego mi o tym mówisz? – Nieporadnie uwolniona energia lub niewłaściwie uwolniona energia prowadzi do samospalenia. Mówiłam ci, że to potężna siła. – Strasznie dużo palisz, czy to nie niszczy twoich czakramów? Uśmiechają się oboje. – Wiesz, co? Podobasz mi się. Kompletnie nie wiesz, w co się angażujesz... nawet w to wszystko nie wierzysz, ale ...