1. Schody do nieba (II). Święty ogień


    Data: 05.11.2023, Kategorie: sekta, nieznajomy, Autor: Man in black

    ... sprawiasz wrażenie miłego faceta. Nawet jeśli ulegasz własnym demonom – Adam wyczuwa tutaj głęboką aluzję, jednak nie chce się nad tym zastanawiać, przynajmniej nie teraz – nie zmienia to faktu, że w zasadzie przyzwoity z ciebie facet.
    
    – Dziękuję, ty też mi się podobasz – krótko i na temat.
    
    – Mówiłam o tobie jako o człowieku, a ty mówisz o mnie jako o kobiecie. To płytkie, nie sądzisz?
    
    – Przepraszam, nie chciałem... – czuje, że twarz pali go żywym ogniem, być może takim jak to kundalini, o którym właśnie usłyszał.
    
    – Wyluzuj się – Aurelia uśmiecha się szeroko – podpuszczam cię.
    
    Przez następną minutę milczą. Jedynie zegar odlicza czas, miarowo tykając. Gość czuje się obserwowany. Odnosi wrażenie, że gospodyni nad czymś się zastanawia. Wreszcie gasi papierosa i zakłada nogę na nogę.
    
    – Wiesz, jest w tobie coś, co nie pozwala mi wypuścić cię stąd tak po prostu.
    
    – Naprawdę? Chcesz mnie udusić?
    
    – Nie to miałam na myśli – łagodny uśmiech błąka się na jej ustach – są dwa wyjścia. Jedno jest takie, że wstajesz, żegnasz się ze mną i odjeżdżasz stąd z poczuciem straconego czasu. Co najwyżej stwierdzisz, że poznałeś kolejną dziwaczkę – Adam zastanawia się, czy mówiąc kolejną, używa tego słowa zwyczajnie jako figury retorycznej, czy kryje się za tym coś więcej – jednak jest też inna możliwość.
    
    – Jaka?
    
    – Mogę zabrać cię w jedno miejsce. Gdzieś gdzie poznasz kogoś, a ten ktoś otworzy przed tobą inny świat. Wtedy wyjedziesz stąd bogatszy o nowe doświadczenie ...
    ... i z myślą, że wiesz o świecie znacznie mniej, niż ci się wydaje w tej chwili.
    
    Wyobraźnia mężczyzny się rozpala. Są dwa powody, dla których jest skłonny wybrać drugą opcję, choć czuje się trochę jak Neo przed zażyciem czerwonej pastylki. Po pierwsze polubił Aurelię i z przyjemnością spędzi z nią więcej czasu. Po drugie interesuje go, co to za miejsce i kim jest ta osoba, o której wspomniała gospodyni.
    
    – Pytanie brzmi, co wybierasz. Od razu powiem, że gdyby nie fakt, że coś w tobie dostrzegam, w życiu nie zaproponowałabym ci drugiej opcji. Zresztą nie mam gwarancji, że osoba, o której myślę, zgodzi się.
    
    Teraz krew Adama buzuje jak ogień w piecu kaflowym po drugiej stronie pokoju. Nie ma już takiej siły, która kazałby mu odjechać stąd z niczym.
    
    – Zabierz mnie tam.
    
    *
    
    Samochód prowadzi powoli. W tym mieście pług jest równie fantastycznym zjawiskiem co jednorożec. Na drogach są zaspy i jest cholernie ślisko. Z kolei palec Aurelii to doskonały przewodnik. Lepszy niż przysłowiowy koniec języka. Przejeżdżają przez centrum, mijają dworzec i po chwili jadą pod wiaduktem.
    
    Dalej jest inny świat. Czarne zniszczone kamienice stanowią istny labirynt. To swoista lokalna Wenecja. Tyle że zamiast kanałów są dziurawe drogi. Co prawda zabytki, na które patrzy nieufnie kierowca, nie pochodzą z osiemnastego wieku i brak tutaj okazałych pałaców, są za to w takim stanie jakby stały tu od chrztu polski. Mężczyzna odnosi irracjonalne wrażenie, że jest tutaj nieco ciemniej. Widok ...
«12...678...14»