-
Schody do nieba (II). Święty ogień
Data: 05.11.2023, Kategorie: sekta, nieznajomy, Autor: Man in black
... kolejnych uliczek ciasno obsadzonych koszmarną architekturą wywołuje uczucie klaustrofobii, do tego jest przygnębiający i ponury, jak jego myśli. Nagle dyrektor zdaje siebie sprawę, że równie dobrze kobieta może prowadzić go prosto w ręce miejscowych drabów, którzy złamią mu nos, może jeszcze kilka kości, a zabiorą portfel i samochód. Sam pcha im się w łapy. Mimo to podświadomie wyczuwa, że to tylko jego wyobraźnia. Zerka na twarz pasażerki, nie wygląda na taką osobę. W jednej z bram zauważa grupkę dresiarzy. Sączą piwa z puszek, wydeptują na śniegu przedziwne wzory i spoglądają nieufnie w stronę samochodu. Na domiar złego kobieta każe mu się zatrzymać nieopodal. Parkuje przy trzepaku i kuble na śmieci. – Masz pięćdziesiąt złotych? Mężczyzna jest zaskoczony, ale posłusznie sięga po portfel. Wyjmuje banknot i podaje swojej przewodniczce. Tymczasem właścicielka antykwariatu wychodzi z samochodu. Adam patrzy, jak kieruje się do podejrzanej grupki, rozmawia z jednym z nich i wręcza mu pieniądz. Gość kiwa głową i wraca do kolegów. Wreszcie ruszają oboje w stronę ciemnej bramy. Smród szczyn i stęchlizny jest nieco stłumiony przez mróz. Wszystko ma swoje pozytywne strony. Nawet zima. – Możesz być spokojny, o samochód. – Dziękuję, już mi lepiej – mówi z przekąsem. – Gdybyś nie jeździł tak rzucającym się samochodem, wystarczyłoby dwadzieścia złotych. – Przemyślę to – wchodzą na schody. Na klatce jest z pewnością ciemniej. To już żadne wrażenie. Żarówki ...
... się nie palą, a brudne zakurzone okna skutecznie ograniczają słabe światło dnia. Docierają na ostatnie piętro bez słowa. Wsłuchując się w pojękujące drewniane stopnie i zgrzyty poręczy, która wydaje się trzymać jedynie z przyzwyczajenia. Aurelia puka, po krótkiej chwili drzwi uchylają się. W progu stoi mała dziewczynka. Wygląda na pół hinduskę, pół polkę. Ma najwyżej osiem lat. Wszystko wskazuje na to, że za dziesięć, będzie piękną kobietą, o orientalnych rysach. Dziewczynka uśmiecha się do kobiety. Od razu widać, że się znają. Wymieniają kilka zdań w języku, który brzmi w uszach mężczyzny, jakby ktoś robił sobie żarty, że niby mówi w obcym języku. Trudno było mu uwierzyć, że za tym bełkotem krył się jakikolwiek sens. Widocznie się krył. Dziewczyna kiwa głową i woła matkę. Momentalnie zjawia się kobieta. Nie jest ładna, ale orientalna z pewnością. Następuje kolejna wymiana zdań, podczas której matka dziewczynki zerka na niego nieufnie. Adam odnosi wrażenie, że trwa jakiś targ. Kobieta zastanawia się. Przez chwilę wygląda na to, że gospodyni odprawi ich z kwitkiem. Staje się inaczej. Mieszkanie jest zagracone. Wszędzie wala się mnóstwo przeróżnych sprzętów w tym wiele z pewnością zostało przywiezione z Indii. Docierają do jednego z pokoi. Zajmują miejsce przy niskiej ławie. Dziewczynka przygląda się mężczyźnie z zaciekawieniem. Jednak matka w kilku ostrych słowach odprawia ją. Nie ma sprzeciwu, widać hindusi nie są tak postępowi. A może dziewczynka nie wie, jakie ...