1. Gdy dzieci dorastają


    Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny

    ... doszedł. Strasznie tęsknił.
    
    Zwalił się na kanapę obok mnie, zamykając oczy i dysząc ciężko. Teraz naprawdę był zmęczony. Wytarłam go chusteczkami, ubrałam się i zapytałam:
    
    - Jak teraz będzie? Co z nami?
    
    - Porozmawiamy o tym jutro.
    
    Ubrał się i poszedł na górę. Do Patrycji.
    
    Pierwszy raz od tamtego telefonu się wyspałam. Świadomość, że syn wrócił do domu i wciąż darzy mnie tymi samymi uczuciami, uspokoiła mnie. Wstałam rano radosna jak nigdy, a widok Patrycji krzątającej się w mojej kuchni wywołał zaledwie delikatny grymas, którego jednak nie zobaczyła.
    
    - Dzień dobry, kochanie. Jak ci się spało u nas?
    
    - Bardzo dobrze, pani Lilianno.
    
    - Nie zwracaj się tak do mnie. Czuję się dwadzieścia lat starsza. Po prostu Lilianna.
    
    - Patrycja.
    
    Ona się uśmiechnęła, ja się uśmiechnęłam – po prostu sielanka.
    
    - Wiesz, co, Patrycjo? Chciałabym cię przeprosić za moje wczorajsze zachowanie.
    
    - Nie ma o czym mówić. Rozumiem, że jestem intruzem, a Patryk pomimo moich próśb, trzymał wszystko w tajemnicy. Tłumaczyłam mu, że tak się nie robi, że powinien powiedzieć rodzicom o nas, a nie zrzucać taką bombę na tydzień przed przyjazdem.
    
    Muszę przyznać, że pierwszy raz spojrzałam na nią inaczej niż z powściągliwością czy nawet niechęcią. Wygląda na to, że dziewczyna ma w miarę poukładane w głowie i szanuje starszych. Ciekawe, jaka jest w łóżku z Patrykiem…
    
    Potrząsnęłam głową. Musiałam przegonić wizje mojego syna, jak ujeżdża narzeczoną. To nie była pora na ...
    ... roztrząsanie życia seksualnego tych dwojga.
    
    - Wszystko w porządku?
    
    - Tak, jeszcze się nie rozbudziłam. Potrzebujemy kawy!
    
    Z każdą minutą Patrycja zyskiwała w moich oczach. Była zorganizowana i posłuszna, szybko uwinęłyśmy się ze śniadaniem. Nie narzucała się, odpowiadała na pytania, nie siliła się na sztuczną uprzejmość, nie rzucała drętwych żartów. Można by powiedzieć, że dobrze mi się z nią rozmawiało. Byłoby nawet wspaniale, gdyby nie mały diabełek w głowie, który krzyczał bez przerwy: „ona rżnie twojego kochanego syna!”.
    
    - A pan Stanisław do nas dołączy? – zapytała niespodziewanie.
    
    - Stasiu jest już dawno w polu. Takie uroki pracy na wsi.
    
    - Mam nadzieję, że to nie będzie bezczelność z mojej strony, ale muszę powiedzieć, że ma pani, to znaczy masz bardzo przystojnego męża.
    
    - Dziękuję. Gdybyś tylko widziała, jak się wszystkie za nim uganiały za młodu.
    
    Oparłam dłoń na biodrze i się rozmarzyłam. Przypomniałam sobie wysokiego, czarnego młodzieńca o szelmowskim uśmiechu i niskim głosie, który jednym spojrzeniem sprawiał, że nogi miękły. Patryk przypomina ojca z dawnych lat.
    
    - Powiedz mi, kochanie, a jak wam się układa?
    
    - To znaczy?
    
    - No wiesz, życie w wielkim mieście, wspólna praca. Wiem coś o tym, bo z mężem robimy na roli większość życia. – Wolałabym zapytać o ich pożycie, ale nie wypadało.
    
    - Bywają zgrzyty, ale Patryk jest taki kochany i pomocny, że zawsze rozwiązujemy kłopoty. Nie mogłam trafić lepiej.
    
    Pewnie, że nie mogłaś, ale czy on mógł?
    
    - ...
«12...567...16»