-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... zrobić, upierdolić, usztywnić... - Dobra, już rozumiem. – Co za cholerna baba! – Napiję się z tobą. Może w końcu zatkasz swoją pyskującą buzię. - Pyskującą buzię? – Otwiera szeroko oczy. – Rozmawiasz ze mną, jak z jakąś gówniarą, tymczasem masz tyle samo lat, co ja. Który miesiąc? - Słucham? - W którym miesiącu się urodziłeś, cwaniaczku? - Jestem starszy od ciebie o równo pół roku. Milczy przez chwilę. - Bliźniak? Kiepskie połączenie ze Skorpionem. – Otwiera drzwi do mieszkania. – Zapraszam na salony, messieur Kalinowski. Kiepskie połączenie? Nie wyjaśniła, co miała na myśli, ale brzmiało to nieco dwuznacznie. - Twój pokój jest na wprost wejścia. – Wchodzę za nią do mieszkania. – Uprzątnęłam stamtąd bajzel, więc możesz się śmiało rozpakować. – Stojąc do mnie tyłem zdejmuje kurtkę, a za nią obcisły sweterek zostając w samej koszulce na ramiączka. Przyciągający tatuaż skorpiona na jej lewej łopatce hipnotyzuje nie mniej niż duże, pełne piersi, bujające się w rytm kroków. Jest dość mocno zbudowana, w końcu gra na perkusji to praca fizyczna, ale w jej sposobie poruszania się i ubiorze kryje się seksapil i podniecające mężczyzn wrażenia. Cholera, jest seksowna! W inny sposób niż Marta, nieco bardziej bezpośredni, zwierzęcy. - Muszę wejść do wanny i odświeżyć się nieco, w lodówce masz obiad, jeśli jesteś głodny. – Staje w progu łazienki, uśmiechając się przyjaźnie. – A w zamrażarce chłodzi się wódka, za jakiś kwadrans możesz ją wyjąć i polać nam ...
... po kielonach. - Okej... – Jagoda znika i po chwili słyszę szum wody, wlewającej się do wanny. Nie zdążyłem skończyć zdania. Trudno, najwyżej zjem jej porcję, jeśli nie będzie głodna. Kwadrans później jestem po papierosie, w trakcie połowy obiadu i z dwoma czterdziesto-mililitrowymi kieliszkami, wypełnionymi wódką. - Dla mnie też odgrzałeś? Dzięki. – Wynurza się z uśmiechem z łazienki ubrana w bawełnianą, białą, przylegającą do ciała koszulkę na długi rękaw. Na nogach ma czarne legginsy, a na stopach japonki. Mokre, czarne włosy, poskręcane w dzikie świderki opadają na ramiona – I widzę, że polałeś. Szybko się ogarnąłeś jako gospodarz. - Nie wszyscy faceci to pierdoły w kuchni, potrafię ugotować coś więcej niż wodę na herbatę. – Ripostuję z uśmiechem. – Świetna a'rabiatta, pali jak skurczybyk, ale sos jest rewelacyjny. - Może kiedyś jeszcze raz zrobię, pod warunkiem, że nie będziesz zbyt głośny i będziesz co tydzień u siebie sprzątać. Nie znoszę syfu i brudu. – Siada naprzeciw mnie i zabiera się za makaron. Kątem oka obserwuję ją z rosnącym podnieceniem, koszulka przylega mocno do ciała, a pod białym materiałem odznacza się ciemno-czerwony kształt sutków. - Dobra, pójdę się rozpakować. – Na szczęście skończyłem przed chwilą swoją porcję, więc mam powód, żeby wstać od stołu i przestać na nią patrzeć. Jeszcze minuta i moje spodnie zaczęłyby niebezpiecznie rosnąć. – Dzięki za pyszny obiad, ogarnę swoje rzeczy i zaraz jestem. - Mhmm. – Za plecami słyszę cichy ...