-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... pomruk i czuję jej spojrzenie, wiercące dziury w moich czterech literach. Kwadrans później jestem względnie rozlokowany. Pokój ma kilkanaście metrów kwadratowych powierzchni, z czego dwie ściany zajęte są meblami, w jednej schowane jest we wnęce otwierane łóżko (swoją drogą sprytne rozwiązanie), w oknie wisi bordowa roleta. Jest przytulny i miły. - Myślałam, że przysnąłeś. – Jagoda wita mnie z uśmiechem, siedząc z podwiniętymi nogami na sofie. Przesunęła mały stolik, na którym zauważam butelkę, dwa kieliszki i sok pomidorowy w pobliże siebie – Lubię popijać "pomidorówką", dobrze zabija smak wódy. – Wyjaśnia widząc moje zdziwione spojrzenie. – Chcesz coś innego? - Nie, dzięki. Pomidorowy też może być. – Przesuwam krzesło w pobliże stolika i siadam naprzeciw niej. – Zdrowie gospodyni. – Biorę kieliszek w dłoń i uchylam w jej kierunku. - Poczekaj. – Podnosi dłoń powstrzymując mnie przed wypiciem. – Znamy się co prawda kilka miesięcy, ale nie mieliśmy wcześniej okazji tego zrobić. Wypijmy brudzia. - Nie za późno trochę na bruderszaft? – Kwituję jej propozycję nikłym uśmiechem. – No dobrze, uznajmy, że moja przeprowadzka tutaj, to okazja do przełamania "lodów". Twoje zdrowie. – Splatamy ręce i wypijamy oboje zawartość kieliszków, patrząc nawzajem w oczy. Czuję lekką woń kosmetyków, których użyła po kąpieli, a dotyk jej skóry jest ciepły i przyjemny. - Nie znoszę ciepłej wódki. –– Jagoda odstawia kieliszek i nalewa alkohol po raz drugi. – Kiedy pojawiłam się u ...
... ciebie po raz pierwszy piłeś ciepłą, a w dodatku dałeś mi do popijania nie schłodzony sok. To był koszmar. – Śmieje się, a moje wnętrze zaczyna drżeć i podskakiwać. Lubię, kiedy to robi, brzmi zupełnie inaczej, niż Marta. Ma niższy, nieco męski głos, a śmiech jest rubaszny i zaraźliwy. - Taak, przepraszam cię za to, niekoniecznie myślałem wtedy o byciu dobrym gospodarzem. – Unoszę kieliszek po raz drugi. – Za udane mieszkanie razem. - Tak Bartku, za udane, wspólne mieszkanie. – Wypija zawartość kieliszka krzywiąc się. – Chodź, coś ci pokażę. Dwie godziny później jesteśmy już solidnie wstawieni. Oboje. Muszę przyznać, że jak na kobietę ma mocną głowę i dotrzymuje mi tempa. Policzki zaróżowiły jej się nieco, a zielone oczy błyszczą jak latarnie w mroczną, pochmurną, październikową noc. Przez ostatnie sto dwadzieścia minut zdążyłem przetestować perkusję, obejrzeć kolekcję książek i płyt z muzyką (od nazw niektórych zespołów cierpła mi skóra) i wypić pokaźną liczbę kieliszków wody ognistej. - Wiesz, że kiedy cię poznałam to myślałam, że jesteś nieco pierdołowaty. – Otwieram szeroko oczy, a Jagoda śmieje się głośno. – Ale zmieniłam zdanie. Jesteś męski. Nie znałam mojej siostry, lecz rozumiem, dlaczego się w tobie zakochała. O cholera. To wyznanie miłości, deklaracja, że coś do mnie czuje, czy zwykły komplement? Jak mam to potraktować? - Hmm, dziękuję. – Mam nadzieję, że nie zaczerwieniłem się zbytnio. – Lubię cię, bardzo. I nie za to, co powiedziałaś przed chwilą, ...