-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... kuchni – to może poświętujemy? Zerkam na Bartka, który z łobuzerską miną trzyma mnie za pupę, a w jego wzroku czai się „przelecę cię, kiedy tylko będę miał okazję”. - Co wy na to? – Ojciec wraca z kuchni z litrową butelką schłodzonej na szron wódki – Jesteście zmotoryzowani? - No tak, więc ja odpadam. – Unoszę ręce do góry. - Litr na dwóch to sporo – Bartek z wahaniem spogląda na mnie. – Nie chcę się zważyć, żeby umierać cały wieczór i jutrzejszy dzień. - A nie możecie wrócić taksówką, a po samochód przyjechać jutro? - Najwyraźniej ma ochotę się napić. - Jagoda chciała wrócić popołudniu, żeby pobębnić w domu. – Mój chłop (Jezu, nazywam go, jakbyśmy byli małżeństwem z kilkunastoletnim stażem) zerka na mnie pytająco. - W porządku, poddaję się. – Wypuszczam głośno powietrze – Ale nie licz, że wejdziesz dzisiaj do sypialni, bo nie zamierzam spać z chodzącą gorzelnią. A porannego kaca będziesz leczył sam, pijusie. Przed dziewiętnastą odtransportowuję zwłoki do samochodu i ruszam powoli w kierunku Mostu Poniatowskiego. Ojciec mieszka na Powiślu, więc droga do domu jest niezbyt długa, chociaż ruch jest spory i szybko nie dojedziemy. Bartek śpi obok mnie, chrapiąc na siedzeniu pasażera. Wychlali tę flaszkę i jeszcze otworzyli kolejną. Nic nie mówiłam, nie komentowałam. Czytając książkę, jedną z wielu, odnalezionych u ojca, słuchałam pijackich wywodów, bełkotu, narzekania na polityków, kiepskie drogi, chujową komunikację, pogodę, księży, sąsiadów, niskie ...
... pensje. I nie pamiętam co jeszcze. Aaa. Kilkanaście wyznań miłości, coraz bardziej nieskoordynowanych, które z początku mnie irytowały, bo wkurzają mnie faceci, miziający po pijaku, później jednak jego nieporadność zaczęła mnie śmieszyć, w dobrym tego słowa znaczeniu. Czułam, że mimo jego stanu upojenia, gdyby był trzeźwy zrobiłby to samo. Teraz transport zombiaka na górę windą, a potem ciężki wieczór, w oparach nieprzetrawionego alkoholu i chrapania. -- Trzy miesiące minęły, jak z bicza trzasł. W pracy, o dziwo, moja eks zachowuje się wobec mnie oficjalnie, nie dając po sobie poznać, że działo się między nami coś bardzo złego. A życie z Jagodą układa się świetnie. Nie chcę porównywać jej do Marty, którą uważałem niemal za ideał, bo życie to nie lista przebojów. Czuję, że kocha mnie i jest zaangażowana w stu procentach. Wymagająca, ostra i bezpośrednia, ale z drugiej strony dająca dużo od siebie. Bardzo dużo. - Czego chcesz? – Kończę pracę przed siedemnastą, kiedy Agnieszka wchodzi, bez zapowiedzi do mojego pokoju. Jestem sam, Agata jest w Chorwacji z dzieciakami na urlopie. - Porozmawiać. – Zamyka za sobą drzwi i staje w progu, pełna zawahania i niepewności, co jest widoczne w jej ruchach. - Rozumiem, że służbowo? – Nie podnosząc wzroku znad monitora atakuję wściekle klawiaturę, uzupełniając ostatni raport dla Radka. Zamierzam wyjść jak najszybciej i spędzić wieczór z Jagodą. A już na pewno nie zamierzam poświęcać czasu Agnieszce. - Niekoniecznie – ...