-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... odpowiada, a ja powoli zwracam twarz w jej kierunku. Przybrała nieco na wadze przez ostatnie dwa lata, ale w dalszym ciągu jej uroda zauroczy niejednego chętnego. Nie mnie. U mnie jest na czarnej liście. Dożywotnio. - Skoro to nie temat służbowy to wybacz, ale nie mam czasu. Chcę jak najszybciej skończyć raport i spieszę się do domu. - Przespałam się z nim, bo obiecał mi awans. Otwieram szeroko oczy w niedowierzaniu. - Przespałaś się z kim? – Udaję idiotę, w rzeczywistości wiedząc doskonale, o kogo chodzi. Nie mam zamiaru dyskutować z nią na ten temat, ale chcę, żeby miała świadomość, że mój stosunek do jej czynu nie zmienił się nawet o jotę. - No – Czerwienieje na twarzy – z Arturem, dwa lata temu. Milczę przez chwilę, obdarzając ją zimnym spojrzeniem. - Po co mi to mówisz? Myślisz, że to ma jakiekolwiek znaczenie? Tym bardziej pogrążasz się, bo dałaś dupy z materialnych pobudek. Jak kurwa z Poznańskiej, za PLN-y. – Patrzę na nią z pogardą. - I co, udało się dostać pracę? - Nie. – Jej spojrzenie jest pełne bólu i strachu, przed moją złością. Znowu jest tą samą Agnieszka, którą wypieprzyłem na zbity pysk z mieszkania na Żoliborzu. – Zwolnili go tydzień po tym, jak się rozstaliśmy, a ja sama odeszłam po miesiącu. - Świetnie. Gratulacje. A teraz odpieprz się łaskawie ode mnie, dobrze? - Bartek, proszę. – Błagalnym tonem stara się wpłynąć na moje postępowanie. – Nie mogę sobie wybaczyć tego, co wtedy się wydarzyło ja... – Ma w oczach łzy – w ...
... dalszym ciągu cię kocham. Nigdy nie przestałam. Chcę, żebyśmy spróbowali być znowu razem. Tak, jak dawniej. Naprawię wszystko, obiecuję – Zaczyna płakać – Przez te dwa lata niemal codziennie myślałam o tym, co zrobiłam i jak cię zraniłam. Nie mogę sobie tego wybaczyć i chciałabym to naprawić. I być z tobą, szczęśliwa. Tylko daj mi szansę, proszę. - Czy ty oszalałaś? – Patrzę na nią, jak na nienormalną. – Zdradziłaś mnie, a teraz, po ponad dwóch latach wracasz, mówisz, że pieprzyłaś się z przełożonym w zamian za korzyści materialne i oczekujesz, że rzucę wszystko, pierdolnę jak długi do twoich stóp i wyznam ci miłość jednocześnie wybaczając ci to, co zrobiłaś? – Zatrzymuję się na chwilę – Chyba cię popierdoliło, kochanie. – Ostatnie słowo celowo akcentuję, żeby podkreślić pogardę, którą w dalszym ciągu żywię do jej osoby. – A teraz wybacz, jest piątek popołudniu i mam ochotę wrócić do domu, do kobiety, którą kocham, którą kocha mnie i nie szuka okazji bycia dupodajką za miliony monet. Miłego weekendu, pani dyrektor. – Wychodzę z gabinetu i trzaskam drzwiami. Nie za bardzo ją sponiewierałem? Ale jak, do cholery, można być tak bezczelnym, a jednocześnie głupim i naiwnym. Jak mogła pomyśleć, że robiąc to przedstawienie przekona mnie do zmiany zdania. Zastanawiam się, czy żyjąc ze mną, przez te trzy lata kochała mnie, czy wyobrażenie o mnie, kwitnące w jej umyśle. I co tak naprawdę we mnie kochała? Kurwa, co za głupia dupa. Milion fakultetów, a życiowo zdradliwa ...