-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... tego dziecka? - Oczywiście, że tak. – Nie wiem, jak odebrać to pytanie, robię zdziwioną minę, a w moim sercu pojawia się niepokój. – A ty nie chcesz? - Oczywiście, że chcę – Zapewnia mnie szybko. Wpatruję się intensywnie w jego twarz, szukając choć cienia zawahania lub fałszu, ale widzę jedynie miłość, zadowolenie i uśmiech przyszłego ojca. - Nie traktuj mojego pytania jako dowodu nieufności. Po prostu – Patrzy mi w oczy uśmiechając się coraz szerzej – jestem zaskoczony, ale bardzo szczęśliwy. Będziesz mamą, a ja tatą. Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. Czy to wystarczy, Jagódko? Nazwał mnie tak po raz pierwszy. Wybaczę mu. Zresztą, byłabym mu w stanie wybaczyć dziś dużo więcej. Chyba hormony zaczynają szaleć, bo robię się emocjonalna jak jasna cholera. Zawsze taka byłam, ale teraz przeginam nawet we własnych oczach. - Kochanie. – Łzy zaczynają płynąć po moich policzkach, płaczę i śmieję się jednocześnie – Jestem tak szczęśliwa, że nie mogę się powstrzymać. Czeka nas dużo pracy nad naszym dzidziusiem, ale jeśli będziemy dla niego tak dobrzy, jak dla siebie do tej pory, to wychowamy wspaniałego, młodego człowieka. - Cśś, cicho. – Bartek stopuje mój wywód przyłożeniem palca do ust. – Nic nie mów, chcę delektować się tym uczuciem, patrząc na ciebie i twoje szczęście. Milczymy przez kilka minut, wodząc wzrokiem po naszych uśmiechniętych twarzach i dotykając ich palcami. - Dobra, koniec tego. – Wstaję i chwytam go za dłoń. – Chodź się kochać. ...
... Mam na ciebie ochotę, od kiedy obudziłam się sama rano. Śmieje się i rusza za mną do sypialni. Mój mężczyzna. Ostatni dzień w domu spokojnej starości. Pan Miecio, razem pozostałymi pensjonariuszami zorganizował pożegnalne ciacho. Popłakałam się ze wzruszenia, jak dziecko. Dostałam kwiaty i kartkę z wpisami wszystkich pensjonariuszy, którymi się opiekowałam. Tak mi miło, chyba mnie polubili. Wszystko układa się tak dobrze. W końcu jestem z mężczyzną, którego kocham, będę miała z nim dziecko, a w dodatku ludzie zaczęli odbierać mnie nie jak wściekłą, agresywną sukę, a dojrzałą kobietę. Mam ojca, którego nie spodziewałam się spotkać. - Pani Jagodo – Podchodzi do mnie w trakcie, kiedy obładowana ciastem i prezentem zbieram się do wyjścia – chciałem pani podziękować, za wszystko. Będzie mi pani bardzo brakowało. - Panie Mieciu – Wspinam się na palce i całuję wysokiego staruszka w policzek – to ja dziękuję. Za wszystkie rady i rozmowy z panem. A na koniec chciałam się panu czymś pochwalić – Patrzę na niego uśmiechnięta – Będę miała dzidziusia. - To wspaniała wiadomość, moje dziecko – Przytula mnie mocno i całuje w policzek – Życzę ci, żeby maleństwo było zdrowe, a ty, razem ze swoim wybrankiem szczęśliwa. – Odsuwa mnie i patrzy dość długo, omiatając wzrokiem. – Muszę zapamiętać cię, bo nie wiem, czy będzie dane nam się jeszcze spotkać. – Chcę zaprotestować, ale ucisza mnie gestem dłoni – Człowiek stary już jest i niewiele mu pozostało. No – Uśmiecha się ...