-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... ponownie – jedź do domu. I ciesz się życiem. - Bartek, korespondencja do ciebie. – Agata, zjarana chorwackim słońcem wtacza się, uśmiechnięta i zadowolona do pokoju, po dwutygodniowej nieobecności. - Cześć, mulatko – Żartuję sobie z niej – jeszcze tydzień na słońcu i gdybyś stanęła w ciemnym pomieszczeniu byłoby widać tylko zęby i gałki oczne. - Przynajmniej widać, że byłam na urlopie, złośliwcze. – Wysuwa język. – Działo się coś ciekawego? - W pracy? Nic. – O epizodzie z Agnieszką nie zamierzam nikomu mówić. - Jak samopoczucie? - Świetne. I w zasadzie poza jednym, dość znaczącym faktem niewiele się zmieniło. Unosi pytająco brwi. - Za niecałe dziewięć miesięcy przybędzie mi jedna gęba do wykarmienia. – Rzucam niedbale w jej kierunku. Agata zatrzymuje się, zawieszając dłoń nad cukierniczką. - Jagoda jest w ciąży? – Odwraca się powoli, a uśmiech, który pojawia się na jej twarzy jest coraz szerszy. – Boże, jak się cieszę! W końcu! – Pochodzi do mnie, kiedy wstaję tuli mocno, napierając obfitym biustem. – W końcu, Bartek. To teraz zobaczysz, jak zmieni się twoje życie, chłopcze. Korzystaj, dopóki masz taką okazję. – Wraca do biurka i upija kawę. Chłopcze? Mam trzydzieści pięć lat, dziecko w drodze i bagaż doświadczeń, jakich nie powstydziłoby się jakieś 90% osobników płci męskiej w naszym smutnym kraju. I nie mówię o podbojach łóżkowych, tylko doświadczeniu w związkach z kobietami i samodzielności życiowej. A dziecko to ukoronowanie tych ...
... doświadczeń, poprzednich lat życia i jednocześnie punkt zwrotny. Po szesnastej zostaję sam. Jak zwykle. W tej części budynku rzadko kiedy ktoś pracuje dłużej, niż do tej godziny. A mnie nie chce zrywać się rano, choć za kilka miesięcy moja perspektywa zmieni się o jakieś sto osiemdziesiąt stopni. - Nic się nie zmieniło, ciągle pracujesz do późna. – Około kwadrans przed osiemnastą dociera do mnie głos, którego nie spodziewałem się słyszeć, a jednocześnie ostatni, z którego właścicielem mam ochotę toczyć jakąkolwiek sensowną wymianę zdań. - Czy wyraziłem się ostatnio jasno i klarownie? – Unoszę wzrok znad laptopa i widzę Agnieszkę, ubraną w czarne szpilki, czarny płaszcz do kolan, lekko rozchylony, ukazujący rowek między piersiami. Mimo nienawiści, jaką wciąż toczy mną do tej kobiety przyznaję w duchu, że ma świetne cycki i rewelacyjne ciało. Piersi mniejsze niż Jagoda, ale kształtne i jędrne. – Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Wyjdź stąd, albo zadzwonię po ochronę. - Nie zrobisz tego. – Odwraca się w kierunku drzwi i przekręca klucz w drzwiach. - Nie? A kto mnie powstrzyma? Ty? – Uśmiecham się kpiąco. – Zrobisz to siłą? - Nie zamierzam używać siły, ale ten mały atrybut perswazji powinien nakłonić cię do zmiany zdania – W jej dłoni błyszczy mały pistolet z tłumikiem. Zamieram. Z jednej strony przerażony lufą, zwróconą w moim kierunku, a z drugiej głos wewnątrz mnie podpowiada mi, że ona nie zdobędzie się na strzał i trzeba ją jak najszybciej unieszkodliwić. Na ...