-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... muszę zgrywać gentlemana i pić z kieliszka. Urżnę się, chlejąc z gwinta. Bez popity. No to chlup. Jedziemy z toastami. Na zdrowie. Na chorobę. 100 lat w zdrowiu. 34 lata i koniec. Za szczęście. Za tragedię. Za kobiety. Za mężczyzn. Za świetlaną przyszłość. Za teraźniejszość, bez dnia jutrzejszego. Za jej życie. Za jej śmierć. -- .... tym samym uznając oskarżoną, Jagodę Adamczuk, winną zarzucanych jej czynów i nakładając na nią karę półtora roku więzienia w zawieszeniu oraz stu godzin prac społecznych, wykonanych na rzecz wybranego domu spokojnej starości. Wyrok jest prawomocny. Bum. Tym samym unikam stania się pensjonariuszem polskiego systemu więziennictwa, unikam też grzywny, czego się nie spodziewałam. Sędzia lubi muzykę Fledged. Albo ma dobry dzień. Uff. Pół godziny później dzwoni telefon, Bartek. Minęło kilka miesięcy, od kiedy go poznałam. Lubię go i dobrze się z nim czuję, a on chyba lubi mnie. - Cześć. – Przesuwam zieloną słuchawkę w prawo. – Co tam? - Cześć. Jak rozprawa? – Ma zaniepokojony głos. Czyżby pan Kalinowski się o mnie martwił? Uśmiecham się do siebie w duchu. - No cóż, w pasiaki mnie nie ubrali, telefon odebrałam, więc chyba dobrze, jak myślisz? – Rzucam w słuchawkę żartobliwym tonem. - Adamczuk, przestań robić sobie ze mnie jaja, dobrze? Siedzimy tu z twoim ojcem jak na szpilkach, a ty sobie ze mnie żartujesz. - Dobrze już, dobrze. Dostałam półtora roku zawiasów i sto godzin ...
... prac społecznych w domu spokojnej starości. Nie ma tragedii, uniknęłam grzywny. – Słyszę, jak powtarza ojcu wiadomości. - Przyjedziesz do nas? Czekamy na ciebie. - Miałam plany, żeby powłóczyć się trochę po sklepach. – Wychodzę na zewnątrz z sądu, zaczyna się wiosna i świat staje się piękny. – Ale niech wam będzie. Przyjadę. Jestem za około kwadrans, cześć. – Rozłączam się. - Dzień dobry. – Pół godziny później, ojciec całuje mnie w policzek, witając w przedpokoju. – Opowiadaj, jak było. - Jak to w sądzie. – Uśmiecham się ściągając buty. Cholera, gadam, jakbym była stałym bywalcem. – Burdel i niekompetencja, wieczne opóźnienia, znudzony sędzia, któremu chyba spieszyło się do domu, bo odfajkował moją sprawę, jak kolejną pozycję na liście z zakupami. – Ojciec zaczyna rechotać. – Poza tym gapił się na mnie jak sroka w gnat, zramolały zbok. - A mówiliśmy z Bartkiem, żebyś założyła sukienkę z mniejszym dekoltem i nie świeciła biustem na pół sali. – Obejmuje mnie w pasie i wprowadza do pokoju. - Odnoszę wrażenie, że gdybym was posłuchała, nie skończyłoby się na zawiasach. Cześć Bartek, – witam się z Kalinowskim buziakiem w policzek – trafiłam na sędziego-erotomana, którego bardziej od moich przewinień interesowały cycki. Dałam mu trochę radości, niech chłopina ma coś od życia. – Śmieję się, a obaj panowie zaczynają mi wtórować. - Córeczko, pójdę zrobić coś do picia. Herbata z cytryną? – Kiwam głową na potwierdzenie. – Bartek, to samo? – Kalinowski uśmiechając się ...