1. Księgarnia (II)


    Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord

    ... dziękuję.
    
    - Jesteś niemożliwa – zaczyna mówić, kiedy ojciec znika w kuchni – groziła ci odsiadka w pierdlu, tymczasem żartujesz sobie z tego faktu, jakbyś złamała obcas w drodze na imprezę.
    
    - Gdybym złamała obcas byłabym mocno wkurrrwiona, panie Kalinowski. – Częstuję go papierosem i wychodzę na balkon – Oczywiście, że się denerwowałam, bo w końcu groziło mi więzienie. I między innymi dlatego kazałam wam siedzieć w domu, bo wy denerwowalibyście się bardziej ode mnie, co nakręcałoby nerwową atmosferę. – Podpalam papierosa i zaciągam się mocno. – A tak pomachałam trochę cyckami, zrobiłam kilka min, od których staremu zboczeńcowi stanął w pełni i wszystko skończyło się dobrze. – Zaciągam się mocno po raz kolejny. – Lepiej powiedz, jak tam idzie sprzedaż mieszkania.
    
    - Jak idzie? Jutro przyjeżdża do mnie małżeństwo. Chcą podpisać umowę.
    
    - Ooo. Szybko poszło, myślałam, że trochę sobie poczekasz. – Zdziwiona gaszę papierosa. – I co dalej? Masz gdzie mieszkać?
    
    - No właśnie nie. – Zmieszany Bartek przepuszcza mnie przodem do wejścia. – Nie zdążyłem nic sobie zorganizować, pomieszkam trochę u ojca, a potem będę szukał czegoś dla siebie.
    
    U ojca. W sumie tata stał się prawie jak ojciec dla Bartka, po śmierci Marty zżyli się ze sobą. Ma lepszy kontakt z niedoszłym zięciem niż z własną córką, co zauważam z lekką zazdrością.
    
    - Słuchaj, – W głowie zaczyna kiełkować mi szalony pomysł. Nie, nie Adamczuk, ty naprawdę masz nierówno pod sufitem – albo nie, nie było ...
    ... tematu.
    
    - No co tam wymyśliłaś? – Bartek, sypiąc cukier do herbaty, spogląda na mnie z zaciekawieniem. – Widzę, że coś kombinujesz, tylko nie wiem, co tam wpadło do głowy?
    
    Cholera. Znowu zaczyna wiercić mi dziurę w brzuchu. Naprawdę go lubię, ale to jedna z cech charakteru, która wnerwia mnie bardzo mocno.
    
    - Nic, kompletnie nic. – Uciekam wzrokiem, broniąc się przed jego świdrującym spojrzeniem. – Nieważne już.
    
    - Jagoda, nie kombinuj, gadaj jak na spowiedzi. – Jak na złość do pokoju wchodzi ojciec, kolejna męczybuła. – Tata powie Jagodzie, żeby przestała ściemniać.
    
    - Jagódko, co tam znowu wymyśliłaś, hę? – Oszszaleję z tymi chłopami. Jezzzuuu!
    
    - Dobrze już, dobrze. Powiem, cisza. – Podnoszę rękę. – Chciałam zaproponować, żebyś zamiast pakować się ojcu do tej klity, pomieszkał chwilę u mnie. – Bartek otwiera szeroko oczy, a ojciec uśmiecha się pod nosem. – Spać jest gdzie, mnie i tak często nie ma, bo jeżdżę na próby i ogarniam nowy zespół. Poza tym, poczekaj Bartek, – uciszam go, widząc, że chce oponować – będzie mi miło czasem spędzić wieczór w twoim towarzystwie. W końcu jesteś moim niedoszłym szwagrem.
    
    Błysk bólu przechodzi przez jego twarz.
    
    - Bartek, przepraszam. – Mój długi jęzor znowu dał znać o sobie – Bardzo cię przepraszam, słyszysz? – Ale mi głupio. Cholera!
    
    - W porządku, nic się nie stało. Ona nie żyje i wciąż oswajam się z tą myślą. – Spogląda na mnie z bólem – A co do twojej propozycji, to moja odpowiedź brzmi nie.
    
    - Synu, powinieneś przyjąć ...
«12...678...42»