-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... propozycję Jagódki. – Mam trzydzieści cztery lata, a mimo to ojciec zdrabnia moje imię, jakbym była jego małą dziewczynką. Czuję ciepło, kiedy to robi. Nigdy nie miałam ojca – Poznałem, hmm, kogoś i... – Czerwieni się urywając. - Tata chodzi na randki? Co za wiadomość! – Całuję ojca w policzek. – No więc, panie Kalinowski, nie ma pan wyjścia, chyba, że chce pan spać pod mostem. - Wyczuwam spisek. – Bartek patrzy podejrzliwie na zmianę na nas oboje. – Niech wam będzie, podstępni konspiratorzy. – Wysuwam język i śmieję się pod nosem. – Ale dorzucam się do czynszu i opłat, okej? - No dobrze, dobrze. – Podnoszę ręce do góry w geście obrony w dalszym ciągu uśmiechając się. – Daj mi czas do jutra, uprzątnę nieco bajzel i przestawię perkusję do salonu. - Perkusję... – W jego oczach i na twarzy odmalowuje się konsternacja, a usta układają się w literkę "O". Już czuję te myśli, szalejące pod kopułą "O kurwa, perkusja! W co ja się wpierdoliłem! Będzie napieprzała regularnie dzień i noc, a mi łeb odpadnie". - Spokojnie, to elektroniczna perkusja, jedyne, co możesz usłyszeć to pykanie, przypominające uderzenie kijem w poduszkę. – Na widok ulgi Bartka zaczynam się śmiać. – Myślałeś, że trzymam perkusję akustyczną w domu? Dostałabym eksmisję po godzinie grania, głupolu. - Uff. – Chyba naprawdę był przerażony. – Spakuję dzisiaj swoje graty, pomożesz mi przewieźć? No tak, zapomniałam, że pan Kalinowski nie jest zmotoryzowany. Dziwne jak na mężczyznę, ale jakoś ...
... specjalnie mi to nie wadzi. - Jasne, po szesnastej wpadnę do ciebie. A teraz zamierzam udać się do kuchni i zrobić obiad, bo jak widzę dwóch szanownych panów nie pomyślało o napełnieniu żołądków, prawda? – Obaj robią zbolałą minę. – Wiedziałam! Lenie... -- Będę mieszkał z Jagodą. Dziwne. Z jednej strony to jest miłe, że zaproponowała mi swój lokal, znam ją kilka miesięcy, lubię, nawet bardzo lubię, ale z drugiej... Czuję się nieswojo, mając zamieszkać z kobietą, która wygląda niemal jak moja zmarła narzeczona. Marta była opanowana, spokojna, nieco zdystansowana, ale też namiętna i niekiedy ostra. Jagoda to wulkan, który, z tego co obserwuję, wybucha na szczęście coraz rzadziej. Poza tym uwielbiam (tak, tak, uwielbiam) jej poczucie humoru. A jako kobieta podoba mi się równie mocno, co Marta. Ma inny kolor włosów, oczu, ale ostatnio zauważyłem u niej charakterystyczny gest odgarnięcia grzywki z czoła. Taki sam, jak u Marty... Czy to jest chore? Siostra-bliźniaczka mojej zmarłej narzeczonej? Naprawdę Kalinowski? Uważasz, że to jest właściwe? Dzwonek do drzwi. Otwieram. Jagoda stoi tyłem do drzwi rozglądając się po klatce schodowej. Mimo, że w coraz mniejszym stopniu widzę w niej Martę, to jednak od czasu do czasu gest, słowo lub nawet wyraz jej twarzy przypominają najbliższą do niedawna mi osobę. To boli, coraz mniej, ale wciąż boli. Czy ona będzie moim panaceum po zmarłej ukochanej, tak jak Marta stała się nim po Agnieszce? Pieprzona telenowela, a niech ...