-
Pociąg (I)
Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka
... wcale nie traktowała damy według reguł savoir-vivre... Zamiast jej ustępować, jakby celowo blokowali, licząc, że dzięki temu zyskają okazje do poocierania się o jej pupę, a zwłaszcza o biust... I tak też się działo. Marta przeciskając się, chcąc nie chcąc, musiała co raz otrzeć się tyłkiem o mężczyzn. A czasem też i piersiami. Jakiś głos wrzucił niewybredny dowcip: - Ale tu tłok! Gdyby nie ta elegancka paniusia, nie byłoby gdzie palaca wsadzić! Odpowiedział mu wulgrarny rechot. Nauczycielka była potwornie speszona, zwłaszcza, że co rusz, poczuła czyjąć dłoń na tyłku, a nawet na piersi. Choć w normalnej sytuacji zapewne spoliczkowałaby natręta, w tym tłoku, nawet nie wiedziałaby którego, a poza tym, prawdopodobnie tylko sprowokowałaby ich do kontrreakcji. Gdy już docierała do toalety, słyszała głosy. - Proszę pani, może trzeba pani pomóc? Może co potrzymać? Towarzyszyły temu gromkie śmiechy. Kabina toaletowa w tym pociągu przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy, brudna muszla sedesowa, zapaskudzona podłoga, nawet lusterko zbite. Towayrzył temu nieprzyjemny fetor. W tych okolicznościach historyczka sięgnęła dłońmi pod spódniczkę i chwyciła majtki. Drżały jej ręce, była niezwykle podekscytowana. Podniecała ją sytuacja, w której musi zdejmować te koronkowe figi na polecenie współtowarzyszy podróży, niepewność co do dalszego biegu wydarzeń, to że będzie musiała z nimi przebywać w przedziale ze świadomością, że nie ma na sobie majtek... "Czy na ...
... dowód, że spełniłam zadanie, będę musiała pokazać im zdjęte figi? No bo chyba przecież nie zajrzą mi pod kieckę?! Boże... dlaczego tak bardzo podnieciło mnie przedzieranie się przez tłum tych roboli?! Że poocierali się? Że łapali mnie za pośladki? A przecież, zaraz czeka mnie droga powrotna... A tym razem wszak, pod kusą mini, nie będę miała nic!" Powoli zsunęła majtki przez szeroką górę cholewek, gdyż takowymi wykończone były muszkieterki. Nie chciała siadać na brudną muszlę, więc zdejmowała figi, stojąc. By zachować równowagę, musiała jedną ręką oprzeć się o ścianę, a drugą zsuwała majtki. Cały czas obawiała się, czy zamek ubikacji na pewno działa, bo słyszawszy robaotników tuż za drzwiami, oczami wyobraźni już widziała ich wdzierających się do środka, własnie gdy ona ma śliczne, koronkowe majteczki na poziomie kostek... Wreszcie zsunęła figi z ostatniego kozaczka, po czym włożyła je do kopertówki. "Spłuczę wodę, bo jeszcze ci robole gotowi pomysleć, że robiłam tu Bóg wie co... a napewno potrafiliby sobie sprośnie pożartować." Mężczyźni już czekali na powrót elegantki z toalety. Tym razem byli na jej przejście przygotowani, nie to co wcześniej, gdy zaskoczyło ich nagłe pojawienie się zjawiskowej, ślicznej damulki, która mocno podniosła im ciśnienie. - A co nam paniusia da, jak ją przepuścimy? - Już pierwsi byli hardzi. Martę w pierwszej chwili oburzyło takie buńczuczne potraktowanie, lecz już po chwili czuła, że jest w tym element dość podniecający - samcy ...