-
Pociąg (I)
Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka
... "bufory"! Pewnie kuszą was ich kształty, tak wyraźne dzięki obcisłej i cienkiej bluzeczce?! Widzicie, że nie dość, że takie duże, to jeszcze zgrabne! Czyż nie? Czyż nie proszą się same, żeby znaleźć się w męskich łapskach?" Marta sama się podniecała swoimi myślami. Przypomniała sobie, jak wystąpiła w tej bluzeczce przed dyrektorem. Doskonale pamiętała jego wzrok zawieszony na linii biustu. Tymczasem Tadeusz tryumfował. Oczami wyobraźni widział kolację z Martą. "Jak to teraz młodzi gadają - 3K - kino, kolacja, kopulacja... Oj, tak, już ja pani nauczycielko zaprosiłbym cię do tego kina... bardzo grzecznie zaprosił..." Przymróżając swoje świńskie oczka, imaginował w swojej głowie poszczególne obrazy. Pierwszy - jak siedzi w kinie obok historyczki. Kładzie rękę na jej kolanie, po czym delikatnie wsuwa pod spódniczkę. Drugi - siedzą oboje w przytulnej restauracji, piją wino w dużych kieliszkach, po czym wstają od stołu i tańczą. Ręka Tadeusza zrazu delikatnie zwiedza pośladki nauczycielki, potem staje się coraz śmielsza i pozwala sobie na ich ściskanie... Wreszcie, wykorzystując obroty w tańcu, przesuwa się po obfitych piersiach Marty. Trzeci obraz - obskurny pokoik jakiegoś taniego motelu. Na starym rozklekotanym łóżku leży historyczka z zadartą spódniczką i nogami w pończochach i kozaczkach, uniesionymi do góry, zaś pomiędzy nimi uwija się spocony urzędnik. "Boże! Żeby takie fantazje się spełniały!" - Pani Marto..., skoro brak nadziei w ...
... młodzieży... to może ja się z panią umówię na kolacyjkę? - Parł rozochocony urzędas. Historyczka wyśmiała w duchu starania Tadeusza, ale uznała, że to świetna okazja, żeby się ze starym podroczyć. - Ależ oczywiście... panie Tadku... kolacja... czemu by nie... jesli mnie pan jakoś zachęci... - uśmiechała się zalotnie. "No i jak tu cię dzieweczko zachęcić? Tym, że - solidnie ci wyczochram boberka?, że ci zapuszczę mrówkojada? - że porządnie popamietasz mojego badziąga?" - No... moja paniusiu... nie myśl, że jak kto stary to nie jary... wiesz jak to mówią, im starszy korzeń, tym dłuższy... ha ha! Marta spuściła oczy, udając niezwykle zawstydzoną. - Ależ panie Tadeuszu... widzę, że trzyma się pana odważny dowcip... z brodą... "Tak laluniu, już ty się tak wstydzisz! Pewnieś ciekawa starego korzenia... poczochrałabyś... a pewnie i chapnęła! Pewnieś ciekawa, jakby to było zasadzić ci taki korzeń w twoją bruzdę! Na oko jesteś po trzydziestce, pewnie żeś z niejednego pieca chleb jadła... przed niejednym nóżęta rozkładałaś... nie jeden cię pewnie wypiżglił do wiwatu... a przecież... nie masz stałego bolca, który by cię regularnie szturchał! Toś na mus, łasa na... Ha ha" Sam zaśmiał się urzędnik do swoich nagle zrymowanych myśli i odparł: - Kawał z brodą, to ja mogę powiedzieć! Ale... to trza najpierw polać! Okazało się, że Tadeusz ma ze sobą w przepastnej, acz wyświechtanej teczce, potężną butlę nalewki, w dodatku, niemozliwie tęgiej. Marta, która jako pierwsza ...