-
Pociąg (I)
Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka
... użyła słowa "uległa", wiedziała, jak podziała ona na mężczyzn. - Laluniu... proszę bez dyskusji... Przecież widzimy, że masz zgrabniutki brzuszek... Grzech się nie pochwalić! Historyczka z lubością podkreśliła, jak to, jako biedna kobietka została osaczona i wręcz przymuszona. - Ach... widzę panowie, że nie przestaniecie... dopóki nie ulegnę... dopóki wam nie dam... tego co chcecie... Z naciskiem wypowiadała słowa - "ulegnę" oraz "dopóki wam nie dam"... - Nawet mowy nie ma! - Dobitnie podkreślił Tadek. Marta zrobiła zrezygnowaną minę. - No dobrze panowie... wygraliście. Udając skrajne zawstydzenie, drżącymi dłońmi zaczęła rozpinać guzik z dołu bluzki. Najpierw jeden. Mężczyźni gapili się jak zauroczeni na cienkie palce nauczycielki, ozdobione długimi paznokciami, pomalowanymi na intensywny różowy kolor. Wreszcie drugi guzik. Na koniec, trzeci. Marta schwyciła dół bluzki, po czym podniosła wzrok i przebiegła nim po twarzach studentów, a zakotwiczyła go na referencie Tadeuszu. Wszyscy byli skupieni, jakby czekali na wystrzał przy starcie. - Uwaga panowie... pierwszy raz będę się obnażała przed nieznajomymi mężczyznami... i to w miejscu publicznym... "Słowo - obnażała - mówię na wyrost... ale niech ich podjudzi... Kurcze... chyba jednak za mocna okazała się ta nalewka..." Nauczycielka uniosła materiał bluzki do góry i oczom mężczyzn ukazał się zgrabny, opalony brzuszek kobiety, z małym pępkiem pośrodku. Udało im się też, w ciągu ...
... tych kilku sekund dostrzec dół stanika - koronkowego i bardzo seksownego. Podstawy dwu kuli dawały wyobrażenie o ich niemałej wielkości... - Nnno... pani profesor! Jakież fantastyczne ciało! Co za kibić! Godna Afrodyty! Urzędnik popisywał się, kipiąc z zachwytu. Jednocześnie dumał, jaki tu jeszcze fortel zastosować, żeby się przystawiać do nauczycielki. "Mam przecież karty! Ech, gdyby tak zagrać w rozbieranego... ale nie... na tyle nie jestem pijany, żeby odważyć się to zaproponować..." Tymczasem pociąg dojeżdżał do małej stacyjki. Marta uznała to za odpowiedni moment do pogrzebania w walizce. Wstała, uniosła dłonie do góry, jednocześnie wypinając się z premedytacją w stronę mężczyzn, eksponując pupę bardziej, niż tego wymagała potrzeba. Znów byli zauroczeni. Skórzana spódniczka idealnie opinała tyłek. Grzegorz, rozochocony, i odurzony alkoholem, zrobił ruch, jakby wymierzał nauczycielce zamaszystego klapsa. Pozostali widzowie zachichotali, Tadeusz pokazał kciuk do góry. Marta speszyła się. "Na pewno w głowie im albo symulowanie klepania mnie po tyłku, albo może podciągnięcie brzegu kiecki do góry... Kurcze, dlaczego to mnie tak podnieca?!" Postanowiła zagrać na tym. - Ojej... dlaczego panowie się śmiejecie? Czy coś jest nie tak z moją spódnicą? Czyżby zamek się rozsunął? Po czym układała dłońmi materiał miniówki, jak grzeczna dziewczynka. Gdy wróciła do uprzedniej czynności szukania czegoś w walizce, ponownie się wypięła, tym razem jednak ...