1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... zastanowić, to chyba najlepszy w całym powiecie.
    
    – Niech będzie pochwalony – mężczyzna uśmiecha się od ucha do ucha. – Co tam baby tak plujecie se do ucha, od samego rana?
    
    – A na wieki wieków – odpowiadają chórem.
    
    – O was mówimy, jakie to z was opoje zatracone. Nic tylko byście gorzałkę żłopali – w głosie Janiny nie ma zgryźliwości.
    
    – Albo piwska – dodaje Gabrysia.
    
    – No to, żebyście miały o czym plotkować, daj mi Jania cztery żubry.
    
    – Toż skaranie boskie z tymi chłopami – sklepowa kręci głową i rusza ospale za ladę.
    
    – A Jadzia, to w domu siedzi? Czy na wieś pojechała pilnować twoich interesów?
    
    – Mój interes, to ja noszę przy sobie.
    
    Cała trójka wybucha głośnym śmiechem. W tym czasie piekarz wkłada butelki do reklamówki. Macha im ręką i zatrzymuje się na chwilę w drzwiach.
    
    – Patrzcie tam jako, żebyście baby nie dostały odleżyn na dupach.
    
    – Poszedł mi stąd – Janina rzuca w niego natką pietruszki, która akurat leżała tuż obok.
    
    Natka nie pokonuje nawet połowy drogi do wyjścia. Mężczyzna zamyka za sobą drzwi, pozdrawiając je radośnie. Przez chwilę słyszą jego ciężkie kroki na schodach, a później skrzypiący śnieg. Kobiety wracają do przerwanej rozmowy. Na twarzy sklepowej maluje się niedowierzanie.
    
    – A skąd wiesz, że jesteś zdrowa? Toć ledwie noc minęła.
    
    – Mówię ci, jak się za ciebie weźmie, to czujesz coś takiego... jakby wyciągnął z ciebie choróbsko. Od razu to wiesz, ale to trza samej przeżyć. Nie da się tego opowiedzieć.
    
    – Sama nie ...
    ... wiem... dzisiaj znowu pół nocy nie przespałam, tak mie nogi wykręciło... myślałam, że zacznę po ścianach chodzić.
    
    – Idź do niego, co ci szkodzi?
    
    – No niby nic – Janina wciąż nie wygląda na przekonaną. – Może zajrzę, sama jeszcze nie wiem. Nie chcę se nadziei robić.
    
    – To ci powiem więcej. Jak wróciłam ze starego młyna, tak mnie coś wzięło, tak mnie naszło po nocy, że złapałam starego za korzeń i tak mnie wytarmosił, że hej. Parzyli my się jak jakie zwierzęta, mało pierzyny nie potargalim.
    
    Śmieją się głośno.
    
    – Co ty gadasz?
    
    – No, prawdę jak na najświętszej spowiedzi.
    
    – Myślisz, że to przez wizytę u dziada?
    
    – Sama nie wiem, ale chyba tak. On jest taki... – kobieta próbuje znaleźć właściwe słowo – taki inny. Bije od niego jakaś energia, taka siła woli. Ma niesamowite oczy i w ogóle. Chwilami nie wygląda jak człowiek.
    
    – No co ty gadasz...
    
    – No, prawdę jak na najświętszej spowiedzi. Jest chamski, odpychający i jakiś taki... inny.
    
    – Już mówiłaś.
    
    – No mówiłam – Gabrysia czuje, że nie potrafi przekazać koleżance właściwych wrażeń. – Widzisz, bo on, to z jednej strony wydaje się niebezpieczny, agresywny i masz od razu ochotę albo uciekać, albo poderżnąć mu gardło. Tylko że z drugiej strony, jest w nim coś takiego, że miękną ci kolana. Czujesz w brzuchu jakiś niepokój, skurcze i...
    
    – No gadaj – na twarzy sklepowej widać napięcie.
    
    – Wstydzę się, ale ci powiem. Czujesz takie coś, że chciałabyś go wychędożyć.
    
    – Co ty gadasz?
    
    – No, prawdę jak na ...
«12...111213...39»