1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... zdają się lada chwila przebić jej okrycie. Ślizgają się wzrokiem niżej po płaskim brzuchu i krągłych biodrach. Dostrzegają rudy trójkąt włosów łonowych i zgrabne, silne uda. Nie grube, nie chude. Takie w sam raz.
    
    – No i jak? Który chętny? – Kobieta pociera nogami. – Co tak stoicie, jak te słupy soli?
    
    – Ty mie tu oczu nie mydlij, ino ściągnij pierzynkę z Arnolda – piekarz jest nieustępliwy, choć nie może zaprzeczyć, że widok roznegliżowanej rudowłosej kobiety jest podniecający. Na szczęście strach i nieufność biorą górę.
    
    Przez cały ten czas leśniczy nie poruszył się choćby raz. Nawet nie mrugnął. Jego twarz wydaje się popielata, choć w słabym świetle lampy naftowej nie mogą tego wiedzieć na pewno. Rudzielec ciągnie pierzynę tak wolno, że Genek traci spokój. Podchodzi do łóżka, staje w nogach i ciągnie pierzaste grube nakrycie.
    
    Ich oczom ukazuje się widok tak upiorny, że wydaje się koszmarem, senną marą. Mężczyźni stoją jakby wrośli w podłogę. Poza głową Arnolda nie ma tam nic więcej tylko wielka szkarłatna plama krwi. Nagle głowa, którą zdaje się, podpierała odsunięta kołdra, nagle turla się nico niżej i zatrzymuje na wilgotnej pościeli.
    
    – Wszelki duch pana Boga chwali – wrzeszczy Rysiek.
    
    – Gdzie jest... gdzie jest... – Genek zapomina języka w gębie.
    
    – Gdzie jest Arnold? – Głos Wieśka jest słaby, brzmi jak przeciąg w sieni.
    
    – Zjadłam, a co? – Kobieta podnosi się i siada na łóżku. – Uraziłam tym kogoś?
    
    – Giń, szmato – Wacek strzela, ale jest tak ...
    ... roztrzęsiony, że, mimo iż dzielą go od kobiety niecałe dwa metry, chyba i trafia ją w ramię.
    
    Zraniona nieznajoma rozdziawia z wściekłością usta, a z jej dziąseł wystają dwa rzędy ostrych zębów jak u piranii. Twarz rudowłosej przechodzi błyskawiczną metamorfozę. Teraz jeszcze bardziej przypomina zwierzę. Wygląda demonicznie, choć Wacław wciąż dostrzega jej mroczne piękno. Maszkara zrywa się na kolana i w tym momencie w izbie rozlega się seria strzałów. W powietrzu czuć swąd prochu, strach i niedowierzanie. Ciało kobiety osuwa się na zmiętą pościel. Nie czekając na nic, rzucają się na nią.
    
    Po chwili mają ją spętaną łańcuchami. Na głowę ofiary naciągnęli worek. Kobieta próbuje się wyrwać z pęt, ale nie ma tyle siły. Wrzucają ją rozwścieczoną na sanie. Jest już na tyle ciemno, że muszą sobie przyświecać latarkami. Czarne drzewa przyglądają im się milcząco.
    
    – Widziałeś to? Rany na tej dziwce goją się w jednej chwili – Rysiek ma wielkie źrenice, wciąż jest w lekkim szoku.
    
    – Nie damy rady jej zabić. Musimy ją na razie uwięzić, a potem coś uradzimy – decyduje Genek.
    
    – Ale gdzie? U kogo? – Dopytuje piekarz, który wciąż ma rozbiegany wzrok.
    
    – Tylko jeden z nas mieszka sam – Wiesiek zerka na Wacka. – I tylko on może trzymać ją w piwnicy tak, żeby nikt nie usłyszał niczego podejrzanego.
    
    – Chwila moment – wzbrania się wywołany. – Mam zabrać do siebie do domu, to coś? – W tej chwili ma niemal piskliwy głos.
    
    – Nie do domu, ale do piwnicy – poprawia go Wiesiek.
    
    – Mowy ...
«12...141516...39»