1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... Może i racja – na jej twarzy maluje się rozczarowanie.
    
    – Ale możesz zrobić coś innego.
    
    – Co? – Znów widać błysk w jej oku.
    
    – Podobno sprowadził się tu jakiś dziad, co to we młynie siedzi.
    
    – A, to nie słyszałam.
    
    – Dowiedz się, co baby o nim gadają, tylko nie chodź tam. Przynajmniej na razie.
    
    Dziewczyna zgadza się i zabiera za sprzątanie. Genek wstaje, ale zanim robi krok, synowa podchodzi do niego i szepcze mu na ucho.
    
    – Przyjdźcie wieczorem do mojej sypialni, tatku, przegonimy razem zimowe smutki.
    
    *
    
    Po południu piekarz, Wiesiek i Genek spotykają się u Wacka w domu. Zgodnie z umową przynoszą ze sobą skrzynkę piwa. Stawiają ją w kuchni na stole. Gospodarz wspaniałomyślnie częstuje gości, każdego po butelce. Wyciągają papierosy i zaczynają dyskusję.
    
    – Powiem krótko, nic, żem jeszcze nie wymyślił – Przyznaje Genek.
    
    – Po mojemu, to najlepiej będzie, jak ten czort zostanie u mnie w piwnicy.
    
    – Co ci się tak nagle odmieniło? – Rysiek zerka z ukosa na Wacka.
    
    – Przemyślałem to i owo. Mieliście rację, mieszkam sam. Nikt tu nie węszy. Zabić jej nie możemy, bo to goi się psi pomiot, szybciej niż pomyślisz. Za to łańcuchy dają radę. Niech leży w piwnicy, aż coś uradzimy.
    
    – Sam nie wiem, to miało być tymczasowe rozwiązanie – Wiesiek pociera nos i rozgląda się po kuchni. – Nie boisz się, z nią tak sam na sam?
    
    – A co tu się bać? Jużem się oswoił. Piwnica zamknięta na klucz.
    
    Dyskutują, a kłęby papierosowego dymu zbierają się nad ich głowami. ...
    ... W izbie jest coraz bardziej siwo, co najmniej tak siwo, jak na zewnątrz. Nagle gospodarz przypomina sobie, że zostało mu jeszcze co nieco Genkowego samogonu. Odmierza każdemu po równo, dolewając do piwa. Po godzinnej naradzie pojawia się wreszcie jakaś decyzja.
    
    – Jeśli Wacek nie ma nic naprzeciwko, to niech siedzi czort w piwnicy, a na wiosnę ją zakopiemy, co wy na to? – Głośno myśli Wiesiek.
    
    – Może to jest, to? Może to jedyne sensowne rozwiązanie... – Genek kiwa głową w zamyśleniu. – Niech i tak będzie.
    
    – No to Wacek – piekarz klepie mężczyznę w ramię. – Stróżuj tu, jak trzeba.
    
    – Ja się ze swojej powinności wywiążę – obiecuje i odprowadza gości do drzwi. Czuje ogromną ulgę. Myśl, że jego nadprogramowa lokatorka pozostanie w piwnicy do wiosny, wywołuje uśmiech na ustach.
    
    *
    
    Gabrysia i Janina idą pod wiatr, osłaniając twarze przed śniegiem. Sypie jakby jutra miało nie być. Wichura gwiżdże w polu żałośnie, ale kobiety są zdeterminowane i nawet ciemniejące niebo ich nie zniechęca. Kiedy docierają do starego młyna, są już zdyszane i przemarznięte. Gabrysia puka dwa razy i otwiera drzwi. Zaprasza koleżankę do środka.
    
    Wewnątrz wygląda już inaczej. Pomieszczenie jest wysprzątane, w oknach pojawiły się firanki. Łóżko dziada jest zasłane, wszystko na swoim miejscu. Młyn zaczyna wyglądać jak w swoich lepszych czasach. Chudy wysoki mężczyzna w czarnym garniturze i kapeluszu siedzi przy stole. Moczył właśnie kromkę chleba w tłuszczu, który został mu na patelni, po ...
«12...192021...39»