-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... się, że chwilami czuje jej migdały. Kochanka wykonuje mocne, szybkie pchnięcia i szybko zaczyna charczeć. Z jej ust wydostaje się mnóstwo śliny. Gospodarz zaczyna pocierać żołędzią po jej policzkach i wargach, a ona wystawia zachłannie język, o który uderza penisem. Zmieniają pozycję. Anka wchodzi na wersalkę na czworaka. Wypina się kusząco w stronę kochanka, który nie traci czasu. Jak rasowy samiec uderza ją kilka razy w pośladek. Mięśnie pod jej skórą nieznacznie falują pod siłą uderzenia. Z waginy synowej kapie śluz, podoba się jej agresja i zdecydowanie tego mężczyzny. Szczególnie to jak łapie ją za pośladki i rozchyla je bezceremonialnie, niemal boleśnie – przecież to taki rozkoszny ból – i unosi je nieco w górę, aż jej srom zmienia się w długą pionową kreseczkę, w którą wchodzi błyskawicznie. Żołądź rozpycha nabrzmiałe wargi i zanurza się głęboko. Główka ślizga się po pulchnym wilgotnym wnętrzu kochanki, które poddaje się pod jego naporem i rozstępuje przed nim niczym bramy niebios. Mężczyzna wchodzi w rytm. Uderza ją miarowo podbrzuszem. Ciało kochanki faluje. Wymierza jej kilka dodatkowych klapsów, a ona za każdym razem odwraca do niego głowę, szczerzy do niego zęby, warczy na niego i patrzy z oddaniem. Oboje przyspieszają, aż dziewczynę pochłania orgazm. Jej miednica wykonuje kilka niekontrolowanych ruchów i kochanka kładzie się na brzuchu, choć Genek wciąż pozostaje w środku i tłoczy w nią gęste nasienie. Leżą jakieś pół godziny. Wreszcie mężczyzna uznaje, ...
... że odzyskał siły na tyle, że może pójść do siebie. Przeżył tutaj coś niezwykłego. W tej konkretnej chwili Anka jest mu tak bliska, że bardziej już nie może. Wstaje z łóżka. – Słyszałam, że ten dziad uzdrawia ludzi – dziewczyna odzywa się nieoczekiwanie. – Babskie gadanie, uzdrawia ludzi... uzdrowił kogoś? – Podobno Wiesia u niego była. Z astmy ją uzdrowił. – Coś mi mówi, że prędzej czy później z tym dziadem trzeba będzie pogadać. Gospodarz jest już przy drzwiach sypialni. – Genek... – jej głos brzmi słabo, jakby się nagle zawstydziła. – No? – Dobrze nam było, nie? – Bardzo dobrze, Anka – gospodarz zamyka za sobą drzwi. Wciąż ma miękkie nogi. * Wacek krząta się przy swojej niewolnicy. Wymienia jej koce, przynosi świeżą wodę i próbuje podać zupę, choć kobieta stanowczo odmawia, odwracając głowę w drugą stronę. Nawet ją kąpie, używając do tego gąbki i półmiska z ciepłą wodą i mydłem. Nie zorientował się kiedy, w spiżarni gdzie ma prowizoryczną łazienkę, zebrała się cała sterta prania. Rzuca brudne rzeczy koło starej wysłużonej frani i idzie przygotować śniadanie. Nagle uświadamia sobie, że od kiedy ma niecodziennego gościa, w jego domu zrobiło się jakoś żywiej i radośniej. Po chwili już biegnie do piwnicy z jajecznicą na boczku i dwiema pajdami chleba. – Mięsa mi trzeba, przynieść coś, co jeszcze żyje – kobieta strąca podbródkiem to, co jej podsunął na widelcu pod nos. – Tak nie można, ledwiem ci świeże koce położył. Chcesz mi to wszystko ...