-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... zapaskudzić? – Kurwi synu, jak się zerwę z tych łańcuchów, to zrobisz pod siebie. Nie raz i nie dwa, obiecuję ci to. – A coś ty w ogóle za jedna? – mężczyzna ignoruje jej groźby. – A gówno cię to obchodzi, kmiotku zafajdany. – Jak tam chcesz, to nie będziesz jadła? – Wskazuje talerz, a kobieta szarpie się z łańcuchami, co gospodarz odbiera jednoznacznie. Zabiera talerz i wychodzi z piwnicy. Napuszcza wody do frani, wrzuca koce i kilka ubrań, włącza pralkę i wychodzi przed dom. Zaczyna się zastanawiać nad swoim gościem. Wypadałoby, żeby coś zjadła. Nie można tak głodem morzyć nikogo. Rozgląda się dookoła i jego wzrok pada na kurę. Waży coś w myślach, po czym drepcze do szopy i po chwili wraca z siekierą. – Cip, cip, cip, cip... – Wabi kurę. Chwilę później jest już na dole, w piwnicy. Siedzi w nogach łóżka i przygląda się jak umazana krwią kobieta, pochłania nielota z ogromnym apetytem. Wygląda to trochę obrzydliwie, ale rudzielec i tak mu się podoba. Patrzy, jak przełyka ostatni kęs i wypluwa kilka piór. – Aleś ty paskudna, jak ci te zembiska wychodzą – drapie się po głowie, nie mogąc mimo wszystko oderwać od niej wzroku. – A tyś się widział ostatnio w lustrze, kurwi synu? – Jakie to niewdzięczne – mówi sam do siebie. – Człowiek na rzęsach staje, pod pysk przyniesie, to cię zwyzywa w podzięce. Mierzą się wzrokiem w całkowitej ciszy. Jej spojrzenie straciło już nieco na drapieżności. Teraz jest syta i zadowolona. Tymczasem Wacław notuje w ...
... pamięci, że musi wymienić świece. Zerka na zegarek i wstaje. Sięga po ścierkę, zbliża się do kobiety i patrzy na nią nieufnie. – Słuchaj, wytrę ci gębę, ino mnie nie ugryź... trza tu trochę oporządzić wokół ciebie. Kobieta nie odpowiada. Obserwuje go czujnie. Śledzi każdy jego ruch, podczas gdy on zmywa z jej twarzy resztki jedzenie, krwi i pierza. Mężczyzna również jest czujny i nieco spięty. Kiedy się do niej zbliża, każdorazowo czuje strach i podniecenie. Sprząta wokół niej, po czym wszystko, razem z kośćmi kurczaka, wrzuca do miski. – Gotowe, teraz cię zostawię. Mam nadzieję, że kurak ci smakował. Jest już na schodach, kiedy słyszy jej głos. – Ej... dziękuję kmiotku. Zamyka za sobą. Na twarzy ma szeroki uśmiech. Ta babka, kimkolwiek jest, wnosi w jego życie coś, sam nie jest pewny. Coś, przez co nie czuje się taki samotny. Jeszcze raz zerka na zegarek. Musi się spieszyć. Umówił się z piekarzem. Zabiera się z nim do wsi. Ma małą listę zakupów. Zamyka starannie dom i niemal biegnie, ślizgając się w gumiakach na śniegu. * Hanka wchodzi do sklepu. Zamyka za sobą drzwi w pośpiechu, bo wie, że Janina nie lubi, jak ziąb leci do środka. Pogoda dzisiaj jest całkiem dobra. Nie ma wiatru, nie pada śnieg, a nawet słońce uśmiecha się na niebie. Wita się z koleżanką. – Pochwalony. – Na wieki, wieków... – Janina wygląda jakby zakwitła. – Co tam ci potrzeba, Haneczko? – Teraz, to już sama nie wiem... – Hanka patrzy podejrzliwie na znajomą. – A coś ty, taka w ...