1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... podejdę do młyna, to mu skórę wygarbuję – Wiesiek zrywa się z krzesła, ale natychmiast zostaje pociągnięty z powrotem przez Genka.
    
    – Siedź na dupie. Gdzie ci leźć w taki ziąb, aż do Kopydłowego lasu? Tu spokojnie trza i na sajm przód podpytać Józka należy, czy i jego baba, nie nabrała ochoty na figle pod pierzyną.
    
    – Dobrze mówisz, Genek, polej mu – Rysiek sięga po grzybka i zaraz potem po ogórka.
    
    Tymczasem Genek zerka na gospodarza.
    
    – No, a powiedz ty nam lepiej, jak ci tam z naszą rusałką, co?
    
    – A co ona, rusałka jest? – Wacek poprawia się nerwowo na krześle, ma nadzieję, że nie będą chcieli pójść na dół. Boi się, jeśli ta maszkara poskarży się, że odwiedza ją po nocy, będzie pośmiewiskiem na całą wieś.
    
    – A to już zależy. Jakżeś ją rusał, to rusałka ona. A jak nie, to czort tylko może wiedzieć – Wszyscy rechoczą z żartu Ryśka.
    
    – No, no. Ino bez takich – gospodarz obrusza się nieco teatralnie. – Wszystko w porządku. Do wiosny ani się obejrzy.
    
    – No to panowie, za rusałki. – Genek wznosi kolejny toast.
    
    Nagle drzwi do domu otwierają się z hukiem. Wszyscy podskakują na krzesłach, a do izby wpada Anka. Jest blada i wystraszona. Rozgląda się po wszystkich, a jej rozbiegany wzrok zatrzymuje się na Genku.
    
    – Teściowa nie żyje!
    
    *
    
    Cała piątka biegnie, potykając się o własne nogi. Wpadają do domu nieszczęśnika i od razu kierują się na schody. Wchodzą zdyszani do izby, w której leży nieboszczka. Kobieta jest blada jak kreda, ma matową cerę i ...
    ... nieruchome szkliste oczy wbite w sufit. Być może stary żyrandol, to ostatnie co zobaczyła. Mężczyźni ściągają nakrycia głowy i jak na komendę kreślą na piersiach znak krzyża.
    
    – Nie żyje – Rysiek bada jej puls, ale nie czuje niczego. – Świeć panie nad jej duszą.
    
    – Przykro mi Genek – Wiesiek klepie mężczyznę po plecach.
    
    – Anka, przynieś gromnice – gospodarz ma bezbarwny głos, jednocześnie jest mu żal i czuje ulgę. Źle się czuje z tym drugim. – Wacek, pójdziesz po Anatola?
    
    Wacek bez słowa wychodzi. Pozostali zresztą również opuszczają pokój. Zbierają się na dole w kuchni. Wdowiec wyjmuje gorzałkę z kredensu i rozlewa dla wszystkich. Zerka na synową, chwilę się waha, ale ostatecznie uznaje, że też jej się należy. Wszyscy piją bez słowa. W domu jest cicho. Genek rozlewa następną kolejkę. Jak na komendę wszyscy sięgają po swoje kieliszki. Słychać tylko ich świszczące oddechy, brzęk szkła i chlupot nalewanej wódki.
    
    – Tak się musiało skończyć Genek, nie ma to, tamto... – Rysiek zerka nieśmiało na kolegę. – Teraz i ona odpocznie, i ty odpoczniesz.
    
    – Człowiek niby żył z tą myślą, ale jakoś dziwnie... – gospodarz rozlewa kolejny raz do kieliszków. – Anka, dałabyś kiełbasy na zagryzkę.
    
    Dziewczyna od razu wstaje i zaczyna przygotowywać poczęstunek. Tymczasem do domu przychodzi Wacek z Anatolem, który prosi o czyste szmaty i miskę z ciepłą wodą. Rusza z tym wszystkim na górę. Reszta dokańcza wódkę w kuchni.
    
    – Trza po księdza posłać – Wacek rozgląda się po kolegach. – Pojadę ...
«12...272829...39»