-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... wściekły. – Mówiłem, że to zły znak... – Ale ja nie chciałam – zaczyna się tłumaczyć i w tym momencie słyszą, jak coś upada na podłogę z cichym łoskotem. Rozglądają się dookoła. – Co to było? – Genek ma coraz większy problem z oddychaniem. – Teściu – Anka szturcha go łokciem. – Patrzcie na jej ręce. Gospodarz dopiero po chwili orientuje się, że na dłoniach nieżyjącej żony brakuje różańca. Spogląda w dół i widzi go tuż pod łóżkiem. Ścina mu się krew w żyłach. W pokoju jest już zimno niemal jak na zewnątrz. Jest tutaj co najmniej minus pięć stopni albo jeszcze gorzej. Nagle gaśnie jedna świeca w nogach łóżka. Nieświadomi tego faktu przysuwają się do siebie ze strachu. Oddychają głośno. Po chwili gaśnie druga świeca i można odnieść wrażenie, że nieboszczka rozpływa się w mroku nocy. Kiedy gaśnie trzecia świeca, dziewczyna łapie teścia za rękę i w tym momencie ze ściany spada obraz, szkło tłucze się, a Genek i Anka zrywają się na nogi i rzucają do drzwi. – Chryste Panie! Co to było? – Anka nie odpowiada na to pytanie. Nie ma pojęcia. Gdzieś na dworze wyje pies, po chwili dołączają do chóru inne i we wsi rozlega się upiorne staccato. Genkowi włosy się jeżą na głowie. Pytającym wzrokiem zerka na synową. Dziewczyna ma łzy w oczach. Jest blada jak trup, ręce trzęsą się jej ze strachu. Wygląda, jakby rozważała możliwość ucieczki. Tyle że nie ma dokąd. – Ty, żeś barani łbie to na nas sprowadziła. – Przepraszam! – wrzeszczy dziewczyna i zaczyna głośno ...
... płakać. – Ja nie chciałam. Przejęzyczyłam się tylko... Oboje stoją przerażeni. W głowach mają mętlik, nie mogą pozbierać myśli. Nie mają pojęcia, co dalej. Wreszcie mężczyzna bierze kilka głębokich wdechów. Uspokaja się – na tyle, na ile to możliwe – przeprasza dziewczynę i postanawia zajrzeć do sypialni. Podchodzi ostrożnie, łapie za klamkę i uchyla drzwi. Dziewczyna klei mu się do pleców, wystawia głowę jak czapla, próbując dostrzec coś w mroku nocy. – Widzisz coś? – Dopytuje teścia. – Gówno widzę, toć ciemno jak w rzyci, świece pogasły – szepczą nerwowo. – A co to jest? – Anka wyciąga rękę ponad jego ramieniem i wskazuje palcem w głąb sypialni. – Co niby, przecie nic nie... Urywa w pół zdania. To, co widzą – a może tylko im się wydaje, że widzą – jest jak sen, koszmar, z którego nie mogą się obudzić. Patrzą ze ściśniętymi gardłami, sztywni jak posągi próbując wyprzeć upiorne fakty. Mimo to na łóżku, na którym leży nieboszczka Teresa dostrzegają niezaprzeczalny ruch, jakby cień, który po chwili materializuje się jako ciało nieżyjącej. Gospodarzowi kurczą się jądra, Anka czuje, że nie utrzymała moczu. Po chwili dziewczyna wrzeszczy jak oszalała. – Tereska, ty nie wstawaj, proszę cię, leż... – Gospodarz wymawia słowa, jakby chciał ją odczarować. Czuje jak miękną mu kolana. W ogóle cały czuje się jakby go ktoś ulepił z plasteliny. – Tereska, na litość boską, przecież ty nie żyjesz! – Teraz i on wrzeszczy jak opętany. Cały świat wali im się na głowy. Zatrzaskują ...