-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... drzwi, ale w upiornej ciszy słychać szuranie stóp po podłodze. – Boże, co robić, co robić? – Dziewczyna kręci się w korytarzu, nie wiedząc, co ze sobą począć. – Leć po wodę święconą, jest w kuchni. Lećże kurwa prędko! Anka puszcza się sprintem na parter, a Genek łapie za klamkę i ciągnie drzwi w swoją stronę, chcąc w ten sposób uniemożliwić zmarłej żonie wyjście z sypialni. Wciąż słyszy jej kroki. Szur-szur, szur-szur... coraz bliżej drzwi. Krew zamienia mu się w lód, a serce podchodzi do gardła. Nagle drzwi, które trzyma z takim zacietrzewieniem, pokrywają się szronem. Puszcza klamkę z wrzaskiem. Nie wiadomo czy ze strachu, czy z bólu. Zjawia się synowa, ciężko dysząc. Trzyma w ręce flakonik wypełniony wodą święconą, która została po kolędzie. Nagle klamka przechyla się w dół. Ktoś od wewnątrz próbuje wyjść z pokoju! Dziewczyna nerwowym ruchem odkręca flakonik i wylewa zawartość na drzwi. – Zdychaj wiedźmo! – wrzeszczy na cały głos. Za drzwiami rozlega się potworny pisk. Klamka wraca gwałtownie do swojej pozycji. Szron znika na ich oczach. Dopiero wtedy Genek przypomina sobie o kluczu i przekręca go w zamku. Anka patrzy na niego z wyrzutem, jakby chciała go zapytać „teraz sobie o tym przypomniałeś?”, jednak nie mówi nic. Jest zbyt wstrząśnięta. Po prostu przytula się do teścia, jakby znowu była dziesięcioletnią dziewczynką. * Wacław budzi się i rozgląda zaskoczony wokół siebie. Wciąż jest w piwnicy, sprawdza zegarek. Jest piąta rano. Kobieta śpi. ...
... Świeczki dopalają się, przez co większa część pomieszczenia tonie w rozedrganym mroku. Mężczyzna wciąga powietrze i krzywi się na zapach gnijących korzeni i wilgotnej ziemi. Sprawdza łańcuchy, ale wygląda, że wszystko jest w porządku. Uśmiecha się. Tej nocy zrobił jej dobrze. Wie o tym doskonale. Ona też tak uważa, jest tego pewny. Nie zwyzywała go, jak to miała w zwyczaju, po jego nocnych wizytach. Poza tym widział to w jej oczach. Było jej dobrze, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Opuszcza piwnicę ostrożnie, żeby jej nie obudzić. Niech sobie śpi. Zasłużyła, oboje zasłużyli na sen, choć akurat on nie ma teraz czasu. W kuchni zaparza wodę na kawę, siada przy stole i zapala papierosa. Świt jeszcze nie rozjaśnił okolicy. Za oknem wciąż trwa ulotny moment, kiedy wszystko wygląda jak fatamorgana. W głowie gospodarza myśli kłębią się jak dym z papierosa. To nie może tak być. Czuje to w sercu. Ostatecznie daje sobie kilka godzin na podjęcie decyzji. Na razie, musi jechać do wsi, przywieźć księdza, a potem... wóz albo przewóz. * Szarość poranka wlewa się do kuchni. Słaby blask majaczy na stole, podłodze i przeciwległej ścianie. Rozalia stoi przy piecu i robi jajecznicę. W powietrzu unosi się zapach boczku i cebuli. Piekarz wchodzi do kuchni i łapie żonę za tyłek. Ściska pośladek solidnie. – Co tam pichcisz? Pachnie wspaniale. – A gówno pichcę, co mam pichcić? Jajecznicę robię – strąca rękę męża z tyłka. – Coś ty taka nie w sosie, co? – mężczyzna idzie do stołu i ...