1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... dawno by stąd uciekła, gdyby nie jego oczy. Są czarne jak bezgwiezdna noc. Zdają się skrywać tyle tajemnic, co morze, które było tu przed milionami laty. Jednak to, co powoduje, że Gabrysia kuli się wewnętrznie niczym zbity pies, to wyzierająca z nich siła woli. Potężna siła woli, przed którą nie jest w stanie się bronić. Kobieta traci pewność nawet co do tego, czy stoi przed nią zwyczajny człowiek. Wycofuje się, kierując do drzwi. Czuje się wewnętrznie rozbita. Tamten człowiek, który stoi teraz i przygląda się jej czujnie, jest odpychający i fascynujący zarazem. Zupełnie jakby był jednocześnie demonem i aniołem. Kobieta trzyma już rękę na klamce.
    
    – Astma wykończy cię prędzej czy później – słowa dopadają ją, kiedy już stoi w progu, są jak łańcuch pętający nogi. – Pamiętaj, nosił koń po błoniach, ponieśli i konia – rymowanka znana jej z dzieciństwa, w jego ustach brzmi złowrogo.
    
    Gabrysia puszcza klamkę i spogląda w jego stronę.
    
    – Skąd wiesz? – Kobieta czuje, jak krew spływa jej do stóp.
    
    – Gdybyś mogła zadać jedno pytanie, czy o to właśnie chciałabyś mnie zapytać?
    
    – Nie, chyba nie...
    
    – Więc nie marnuj szans – głos jest szorstki, nie ma w nim krzty współczucia, jakiego oczekiwała, idąc tutaj.
    
    – Potrafisz mnie wyleczyć? – Serce tłucze jej w piersi jak galopująca klacz. Skoro wie o astmie, to może jednak potrafi uzdrawiać? Rodzi się w niej nadzieja. Po raz pierwszy, od kiedy zachorowała, czuje ogromną nadzieję. Spina się w sobie w oczekiwaniu na odpowiedź. ...
    ... Właśnie tak czuje się oskarżony na chwilę przed ogłoszeniem wyroku.
    
    – Nie potrafię leczyć. Nie jestem lekarzem. – Jego słowa są jak smagnięcie batem prosto w twarz. Sprawiają, że łzy stają jej w oczach. Gabrysia czuje ogromny żal nad samą sobą, zaraz jednak wszystko zmienia się w złość, a ta błyskawicznie przechodzi w rozczarowanie i bezsilność. Pojedyncza łza wypływa jej na policzek. Tak wiele emocji przelewa się przez nią, że aż pulsuje jej w skroniach. – Nie mogę cię uleczyć. Jestem uzdrowicielem, potrafię cię tylko uzdrowić.
    
    – Błagam – nie mówi, o co błaga. Sama już nie jest pewna. Być może prosi go o uzdrowienie, ale równie dobrze może go prosić, żeby przestał się nad nią znęcać. Żeby przestał wzbudzać w niej tak wiele, tak skrajnych uczuć. W tej chwili ten dziwny człowiek przypominający stracha na wróble, jawi jej się jako ktoś, kto potrafi jednym gestem wywołać sztorm i w ten sam sposób uspokoić rozszalałe fale.
    
    Mężczyzna podchodzi do niej. Kobieta widzi go jak przez mgłę. Wydaje jej się nawet, że słyszy trzepot jego marynarki. Strach na wróble wyciąga energicznie rękę i swoją wielką łapą ściska ją za szyję. Wyraz twarzy nie zmienia mu się ani o jotę. Wciąż jest tyle obojętna, co agresywna. Kobieta jest przerażona. Czuje, że sama wlazła w łapy psychopaty i w dodatku nikt nie wie, dokąd poszła. Wielka dłoń – nie myliła się co do niej – jest naprawdę duża, ściska ją za gardło, a jego usta zbliżają się do jej ust. Nogi się pod nią uginają. Gwałt, gwałt! Kołacze się ...
«12...567...39»