-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... jej w głowie. Tymczasem ich usta zwierają się ze sobą. Ogarnia ją panika tyle, że nie może się ruszyć. Po chwili czuje ciepło. Usta agresora stają się ciepłe jak rozgrzane w słońcu winogrona. Chwilę później czuje jakby była wewnątrz pełna piasku. Jest na płucach, w krtani i gardle. Tymczasem usta, które przyssały się do niej niczym glonojad, stają się niemal gorące. Pochłania ją prawdziwa histeria. Pojedyncze ziarenka piasku, które są w niej, zaczynają wylatywać jedno po drugim. Jakby ktoś włożył jej do ust odkurzacz. Wszystko trwa kilkanaście sekund, po czym palce na jej szyi rozluźniają się i kobieta pada na podłogę. Jest oszołomiona i przerażona. Kiedy patrzy na tajemniczego jegomościa z perspektywy kamiennej posadzki, ten wygląda jeszcze bardziej niesamowicie. Jest jeszcze większy i jeszcze chudszy, ale nie to przeraża ją najbardziej. Prawdziwego szoku doznaje, widząc, że błękitne żyły na jego szyi zmieniły barwę. Teraz są czarne. Czarne jak święta ziemia. W dodatku takie same, tylko nieco cieńsze nitki, dostrzega również na jego twarzy i dłoniach. Strach na wróble wygląda w tej chwili jak najprawdziwszy demon z piekła rodem. Mężczyzna wstrzymuje oddech, podchodzi do swojej płóciennej torby i wyjmuje z niej słoik. Gabrysia nie widzi wyraźnie, ponieważ jego plecy zasłaniają widok, ale zauważa, że tamten pochyla się i wydycha coś z siebie, wprost do słoika, który szybko zakręca. Palcem kreśli na szkle nieznany jej symbol, po czym owija słoik ciemną szmatą i zanosi ...
... pod ścianę, gdzie stoi stara drewniana skrzynia. Ostrożnie odkłada go i zamyka wieko skrzyni. Mężczyzna wydaje się osłabiony. Gabrysia nagle zdaje sobie sprawę, że jest zdrowa. Z ogromną siłą, spływa na nią doniosłość chwili. Zaczyna łkać. Śmieje się histerycznie i płacze. Wygląda, jakby straciła rozum, podczas gdy dziad w ogóle nie zwraca na nią uwagi. Mężczyzna wydłubuje brud spod paznokci i czeka. Kimkolwiek jest, skądkolwiek przybywa, czekanie zdaje się mieć we krwi. – Co chcesz w zamian, powiedz, proszę. Jak mogę ci się odwdzięczyć... – Masz dopiero trzydzieści osiem lat. Nie powinnaś odchodzić z takiego powodu. – Skąd wie... – urywa gwałtownie, pamięta, że nie powinna zadawać złych pytań, nie powinna ich marnować, tak powiedział „nie marnuj szans”, to jego słowa. – ... zresztą nie ważne skąd wiesz. Z pewnością czegoś chcesz w zamian, prawda? – Owszem. – Stać mnie na to? Nie jesteśmy majętni... Mężczyzna uśmiecha się i poprawia kapelusz. Jak to dobrze, że znów jego żyły są błękitne. – Chcę od ciebie różnych drobiazgów. Przyjdziesz tu jutro i posprzątasz ten barłóg. Od czasu do czasu będziesz robiła mi porządki. Chciałbym też, żebyś przynosiła mi coś do zjedzenia. Nic szczególnego. Wystarczy mi to, co jecie z Wieśkiem. – Kobieta uświadamia sobie, że niczego nie można przed tym człowiekiem ukryć, wie nawet jak ma na imię jej mąż. Na jej skórze pojawia się gęsia skórka. – To wszystko? – Tak. Chyba że coś przyjdzie mi do głowy, ale nie obawiaj ...