-
Przypadek (III)
Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe
... sama zawsze chciała to robić, a nie miała możliwości. Klasyka. Nienawidziłam tego, nudziłam się przez to ciągłe powtarzanie tych samych ruchów. Ale chodziłam i tańczyłam, technicznie byłam nawet dobra, tylko zabrakło mi do tego serca. Jak miałam dziesięć lat, to się zbuntowałam. Rzuciłam balet raz na zawsze, ale nie przestałam tańczyć. Teraz to lubię, to mój sport, sposób na sylwetkę… – Znakomity. Będę zapisywał moim pacjentom. – Dzięki. I odreagowanie! Od tego czasu też buntuję się i zawsze idę po swoje – unieśli kieliszki w niemym toaście. – I jeszcze robię na szydełku, ten szalik sama sobie wydziergałam – uniósł brwi z aprobatą. – I uwielbiam śpiewać, chociaż nie umiem, to chyba tyle! Teraz ty. – A ja umiem śpiewać! Ale nikt o tym nie wie, bo nie mam okazji się pochwalić. – Od dawna śpiewały tylko w aucie lub pod prysznicem, jeśli był sam. Jako dzieciak uwielbiał śpiewanie, należał nawet do szkolnego chóru, ale przestał po którymś z hucznych rozstań matki. – Och, ja chcę to usłyszeć, chodźmy na karaoke! Dla niej wszystko było takie proste. Tristan nigdy nie był na karaoke, sam właściwie nie wiedział, dlaczego. Po prostu nie przyszło mu to do głowy, bo jego znajomi, z którymi spędzał nieliczne wolne chwile, nie gustowali w tego typu rozrywce. – To nie takie proste… – Ale jak to? Po prostu idziesz, jeśli chcesz, to jest proste! – Dobrze, niech ci będzie. Zatem zapraszam cię na randkę karaoke w pierwszym dogodnym terminie. Roześmiała się. – ...
... Teraz, kiedy możesz mnie pieprzyć, kiedy tylko chcesz, już się bałam, że etap randek mnie ominie! – „Jak zwykle palnęłam”, zganiła się w myślach, ale Tristan roześmiał się szczerze. – Chcę chodzić z tobą na randki i chcę cię pieprzyć, Julia. Gdybym mógł, to bym cię zjadł. Julia zostawiłaby naczynia na stoliku aż do rana, ale Tristan posprzątał. – Musisz wiedzieć o mnie coś bardzo ważnego. Nienawidzę bałaganu, jestem pedantem, potrzebuję porządku. – Och, to wspaniale. Możesz tu sprzątać, ile tylko chcesz. – To nie żart. Mówię ci to teraz, żebyś nie miała pretensji, jak się wkurwię o bałagan. Powiedział to tak zwyczajnie, wkładając naczynia do zmywarki, ale Julia miała ochotę skakać z radości. To brzmiało, jakby jego plany wykraczały poza dzisiejszy wieczór… „Czy już mogę o tobie marzyć, Tristan?”, patrzyła na niego maślanymi oczami, ale był zbyt zajęty ogarnianiem jej bałaganu w kuchni oraz swojego skromnego dobytku, by zwrócić na to uwagę. Choć pewnie zdawał już sobie z tego sprawę. Poszedł do przedpokoju, bo Julia zrobiła mu w szafie miejsce na walizkę. Długo wpatrywał się w wielki szalik złożony z małych dzierganych kwadratów. Umyli zęby, szykując się wreszcie do snu. Znów stali w łazience, gdy znienacka Julia przytuliła się do Tristana. Objęła go mocno w talii, głowę położyła mu na torsie, wdychała jego pomieszany z aromatem mydła zapach. – Przepraszam – wyszeptała. – Przepraszam, że cię pocałowałam, nie powinnam była nigdy tego robić, ale nie mogłam ci ...