1. Przypadek (III)


    Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe

    ... Tristana. – Nie wytnij jej żadnego świńskiego numeru, proszę cię. Naprawdę ją lubię.
    
    – Ej, a co ze mną? O mnie się nie martwisz? Być może to ja właśnie popełniłem największy błąd mojego życia?
    
    – Błagam cię, nie pierdol. Po prostu jak się już znudzisz, zakończ to ładnie i z godnością. – Tristan nic nie powiedział, ale zabolała go ta uwaga. Teraz jeszcze nie myślał o tym, co będzie kiedyś, ale Iker mógł mieć trochę racji.
    
    – Nie będę więcej chujem.
    
    – Brawo. To nie jest takie trudne, wbrew pozorom. A właśnie. Dać ci klucze do mojego domu?
    
    – Dzięki, nie trzeba. Pomieszkuję u Julii…
    
    – Co? – Iker mało nie zakrztusił się piwem. Gdy odkaszlnął, zaczął nucić marsz Mendelsona pod nosem. – Halo, kim jesteś człowieku udający mojego brata?
    
    Tristan tylko wzruszył ramionami. Iker pokręcił głową, ale nie drążył tematu. Póki co. Naprawdę nie poznawał brata.
    
    – A właśnie, Tristan. To dziwne, ale Anne dzwoniła dzisiaj do mnie jeszcze po naszej rozmowie, jakoś po piątej nad ranem. Ale już spałem, więc niestety nie odebrałem i wiem, o co chodzi. Nie zostawiła żadnej wiadomości.
    
    – Ciekawe, a nawet trochę niepokojące… – Pomyślał, że on też wtedy jeszcze nie spał. Zabawne. – Wybacz, że jesteś w to zamieszany.
    
    – Wybaczam. Taka kara za to, że was poznałem, czego żałuję do dzisiaj. Cieszę się, że ją pożegnałeś, choć pewnie było wesoło.
    
    – Było. Zachowałem się jak chuj.
    
    – Pamiętaj, że to był twój ostatni raz. Trochę mi jej nawet żal, ale widzę, że ty się szybko ...
    ... otrząsnąłeś. Zadzwoń potem do mnie, chcę poznać twoją wersję, co? Wyglądasz… inaczej. Dawno nie byłeś taki, hmm, uśmiechnięty.
    
    – Być może – sam czuł się, jakby był pod wpływem środków odurzających. – Julia jest… słodka. Jak słoik miodu.
    
    – Tylko się nie porzygaj. Zdrowie!
    
    Julia wróciła do stolika dokładnie w chwili, gdy „jej chłopcy”, jak o nich czule myślała, stuknęli się szklankami.
    
    – To za twoje zdrowie, Julia – powiedział Iker. Uniosła swoją szklankę. Poczuła ulgę, że Hiszpan zaakceptował ją w nowej roli. „Chłopcy” wypili po jeszcze jednym piwie, po czym postanowili odprowadzić Ikera do domu. Po drodze wstępowali do różnych sklepów i kontynuowali uzupełnianie garderoby Tristana, świetnie się przy tym bawiąc.
    
    Pod domem Ikera stał zaparkowany samochód dostawczy. Nie zwrócili na niego najmniejszej uwagi, ale kierowca od dłuższej chwili obserwował nadchodzącą grupkę. Śmiejąca się cały czas śliczna blondynka. Hiszpan, dobrze ubrany, taszczył torby i siatki i cały czas coś mówił. Ciekawe co, skoro w pewnym momencie dziewczyna zatrzymała się i zgięła wpół, nie mogąc się uspokoić. I uśmiechnięty wysoki facet, z szopą kręconych włosów. Też niósł jakieś pakunki. Wyglądał, jakby nie golił się od kilku dni. To musiał być on. Zrobił im kilka zdjęć zza szyby. Gdy tylko się zbliżyli, wysiadł z szoferki.
    
    – Pan Tristan Bradshaw? – zapytał nieogolonego mężczyznę.
    
    – Tak, o co chodzi? – wszyscy troje wyglądali na zdezorientowanych. Tristan zrobił krok do przodu, na wszelki wypadek ...
«12...192021...28»