1. Przypadek (III)


    Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe

    ... rozwiewał luźne kosmyki. Miała na sobie jeszcze ciepłą kurtkę, sprane dżinsy i dwa różne martensy, co wielu jego znajomych uznałoby za dziwaczne, a jego zdaniem wyjątkowo do niej pasowało.
    
    Nadchodził od strony mostu, ona nadal patrzyła w przeciwnym kierunku. Żałował, że było chłodno. Podejrzewał, że latem miałby o wiele lepszy widok, bo pewnie odsłoniłaby swoje obłędne nogi. Zdołał podejść do niej niepostrzeżenie i objął ją w pasie, aż podskoczyła przestraszona. Wyszeptał jej wprost do ucha:
    
    – Często tu przychodzisz oraz co taka dziewczyna jak ty, robi w takim miejscu jak to?
    
    Julia rozpoznała go szybko, uśmiechnęła się i odprężyła. Głęboki głos i ten seksowny, brytyjski akcent. Zadbane dłonie o długich, jakże sprawnych palcach spotkały się na jej brzuchu… Delikatne ugryzienie w płatek ucha wywołało nagły dreszcz, nogi się pod nią ugięły. Czyżby domyślił się, że czekała? Przyszedł! Szybko odzyskała rezon i wtuliła się plecami w jego tors na tyle, na ile pozwalały grube ubrania.
    
    – Często, jestem tu lokalsem oraz topię smutki w alkoholu.
    
    – Nikt ci nie mówił, że to niezdrowe?
    
    – Nikt mi nie mówił, że będę w sytuacji, kiedy będę mieć to totalnie w dupie!
    
    Odwróciła się do niego i zobaczyła ślad po uderzeniu na przystojnej twarzy. Nadal ją obejmował. Chciała mu tyle powiedzieć, przeprosić, podziękować, obrócić wszystko w żart, znów zabrać do domu, ale niespodziewanie łzy napłynęły jej do oczu. Zamiast mówić, wybuchnęła płaczem. Nie chciała, ale to było ...
    ... silniejsze od niej.
    
    – Oj, Julia. Nie płacz, proszę – czuł się współwinny, ale miał już dość emocji jak na jeden dzień.
    
    – Płaczę, bo od wczoraj tak mnie boli cipa, że siedzieć nie mogę – wycedziła. To też była prawda, choć akurat ten ból zupełnie jej nie przeszkadzał.
    
    – Jestem lekarzem, mogę cię zbadać – spróbował zażartować, ale zabrzmiało to tak żenująco, że aż przewróciła oczami. Delikatnie chwycił jej twarz w dłonie i spróbował kciukami otrzeć łzy, ale było ich coraz więcej i więcej. Julia rozpłakała się na dobre, więc darował sobie głupie docinki i po prostu mocniej ją objął. „Nic nie mów, przeczekaj, to jej pierwszy raz. Może nie jest aż taka wyrachowana. Mam nadzieję!”, pomyślał. Chciał być na nią zły, ale nie potrafił. Tulił ją, całował po włosach, kołysał i czekał. Gdy w końcu uniosła głowę, oczy miała opuchnięte i zaczerwienione, ale już nie płakała.
    
    – Bardzo nabroiliśmy? – spytała niepewnie.
    
    – Bardzo – odparł cicho. Jęknęła.
    
    – Przepraszam… – wyszeptała.
    
    – No cóż, też przy tym byłem – uśmiechnął się krzywo. Nie odmówił sobie jednak małej złośliwości. – Ale to ty zaczęłaś.
    
    – I co teraz?
    
    Westchnął. Popatrzył na zielony most. Uwielbiał ten widok, zwłaszcza o tej porze, kiedy latarnie już się świeciły, a jego majestatyczna sylwetka odcinała się na tle jeszcze całkiem jasnego nieba. Zamknął na chwilę oczy. To było najkoszmarniejsze rozstanie w całym jego życiu, ale mimo wszystko poczuł ulgę.
    
    – Nie ma już czego ratować – odpowiedział wolno. – Nie mam ...
«12...567...28»