1. Przypadek (III)


    Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe

    ... szans, ale przede wszystkim nie mam takiego zamiaru, Julia. To się musiało stać, choć na pewno nie powinno w taki sposób. – Popatrzył na nią. – Ale teraz… przyjechałem do ciebie.
    
    Rzuciła okiem na obrzydliwą różową walizkę.
    
    – Bo, kurwa, nie masz gdzie spać!
    
    Tylko się zaśmiał i pogłaskał ją po włosach, jak dziecko.
    
    – A, tak. Owszem, jestem dziś trochę bezdomny. Ale przecież mogłem pojechać do mojego brata, dobrze o tym wiesz – Julia uśmiechnęła się nieśmiało. Potrzebowała teraz takich zapewnień. Znów przyciągnął ją do siebie. Chciał powiedzieć, że zdążył stracić dla niej głowę, i miał nadzieję, że nie będzie tego żałował, ale ugryzł się w język. A jeśli się mylił? Prawdopodobieństwo było spore. Zresztą, nie chciało mu się gadać. – Uznałem, że ty masz lepsze cycki i może nawet pozwolisz mi ich dotknąć, hmmm?
    
    Patrzył na nią z czułym uśmiechem. Julia miała mętlik w głowie, nie wiedziała, jak powinna się zachować. Chciała mu zadać tyle pytań, ale głośno powiedziała tylko:
    
    – Wiesz co? Jak będziesz grzeczny, to może dzisiaj ci się uda. Idziemy na piwo?
    
    Popatrzyła mu hardo w oczy. Uniósł brew w wyrazie uznania, bo dokładnie o takiej propozycji teraz marzył. Pocałował ją w usta. Nie wzbraniała się.
    
    – Słodka jesteś, Julia – „jak słoik miodu”, dodał już tylko w myślach. Dziewczyna przewróciła oczami, ale była zadowolona. Tristan też. Piwo, święty spokój i obietnica seksu. Dokładnie tego w tym momencie potrzebował.
    
    Było dość tłoczno, ziąb wygonił już ludzi do ...
    ... środka, poza tym była niedziela. Stanęli przy barze, blisko siebie. Tristan zamówił dla siebie London Pride, dla Julii jeszcze jedno Honey Dew. Stuknęli się szklankami.
    
    – Za przypadkowe spotkania! – zaproponowała Julia.
    
    – I miłe osoby wspomagające bezdomnych! – teraz on uciekał w żart. Łzy, emocje, awantury. Dociekania, „a co by było gdyby”, rozmyślania. Miał dość. W pewnym momencie zaczął obawiać się, że Julia będzie chciała „poważnie porozmawiać” i wzdrygnął się na samą myśl, ale wyglądało na to, że jednak odpuściła, bo nie próbowała więcej mówić o ich dziwnej sytuacji. Może czytała mu w myślach. Pił na tyle szybko, że zdążył zamówić sobie jeszcze drugie i trzecie piwo, zanim dziewczyna skończyła swoje. Alkohol, wesoła atmosfera ciepłego i gwarnego pubu, coraz ciemniejsze niebo za oknem. Śliczna Julia w śmiesznym swetrze, z każdym łykiem bardziej rozluźniona, uśmiechnięta, gadatliwa. Znowu przypominała piątkową wersję siebie. Poczuł, że wreszcie i on się relaksuje.
    
    – Wiesz, czego się przestraszyłem? Że jednak się pomyliłem i to nie ty stoisz przy murku. Że podejdę i przytulę jakąś obcą laskę i na przykład dostanę w twarz.
    
    Opuszkami palców, najdelikatniej jak potrafiła, dotknęła jego spuchniętego i zaczerwienionego policzka.
    
    – To byłby dzisiaj już drugi raz, co? – spytała cicho.
    
    – Yhm. Ale nie chciałem cię wołać, bo to by mi zepsuło wejście – uśmiechnęli się do siebie. – Pomyślałem: wzrost, kolorowe ciuchy, miodowe włosy. Ile takich wspaniałych kobiet stoi w ...
«12...678...28»