1. Czekoladowa Wenus [rework]


    Data: 22.04.2024, Kategorie: czarna, delikatnie, uczucie, praca, sexual fiction, Autor: darjim

    ... mieściła się w jednym pytaniu: "Czy pyknąłeś Czekoladkę?". Podobnie jeśli chodzi o telefon. To samo pytanie zawarte w pięciu sms-ach i cztery powiadomienia, że "ktoś dzwonił".
    
    Tylko jeden sms był normalny. Od Mamy. Pytała czy wpadnę na obiad.
    
    Pokazałem wiadomości Patrycji.
    
    - I co im odpiszesz? - spytała.
    
    - Jak to co? Nic – odparłem, chociaż całemu światu chciałbym wykrzyczeć jaki to jestem szczęśliwy - niech ich zżera niepewność.
    
    A jeśli chodzi o sms od Mamy, to na śmierć zapomniałem do niej zadzwonić. Chciałem zadzwonić i wymówić się grzecznie, ale nagle kolejna myśl walnęła mnie prosto w makówkę.
    
    - Może pójdziemy razem? - zaproponowałem.
    
    - Może nie powinnam. Idź sam - Pati nie była przekonana na sto procent.
    
    - Albo idziemy razem, albo nie idę wcale – zdecydowałem.
    
    Po minie Patrycji widziałem, że tak naprawdę, to ma cholerną ochotę iść ze mną na obiad do moich rodziców. Zadzwoniłem więc i powiedziałem, że wpadnę z przyjaciółką. Mama bardzo się z tego ucieszyła.
    
    Pozostało nam zagospodarować czas do godziny obiadu. Podjechaliśmy więc do mieszkania Pati, gdzie się przebrała. Było jeszcze sporo czasu, więc siłą rozpędu wpadliśmy na wystawę prac mojego serdecznego przyjaciela, by poobcować z jego sztuką.
    
    Wreszcie nadszedł ten moment.
    
    Pati zrobiła duże, oszałamiające wręcz wrażenie na mojej rodzince. Szczególnie na Kasi, mojej czteroletniej siostrzenicy. Długo pozostała z otwartą ze zdziwienia buzią. Pytała nawet Patrycję czy jest pomalowana. ...
    ... Dała spokój, gdy Patrycja zaproponowała, żeby sama sprawdziła, czy lakier pod paznokciem nie schodzi. Uśmialiśmy się do rozpuku. Do Kasi szybko dotarło, że nie wszyscy ludzie są tacy, jak ci dokoła niej.
    
    Z Mileną, moją siostrą też dość szybko się dogadały. Z Rodzicami też ok, więc obiad przebiegał w miłej i serdecznej atmosferze.
    
    Milena obserwowała nas uważnie z tajemniczym uśmiechem na ustach.
    
    - Od razu widać, że chyba niedawno wyszliście z łóżka - szepnęła mi, gdy wynosiliśmy zastawę do kuchni i na chwilę zostaliśmy sami.
    
    - Po czym wnosisz?
    
    - Znam cię
    
    No, no, no. Zostaliśmy rozszyfrowani.
    
    Kasia nie odstępowała Pati na krok i była bardzo zbulwersowana, gdy się żegnaliśmy.
    
    Poszliśmy jeszcze na spacer brzegiem jeziora na peryferiach miasta. Już się zmierzchało. Niedziela miała się ku końcowi. Wracaliśmy wolno do samochodu. Już mieliśmy plan na nadchodzącą noc. Spędzimy ją każde u siebie. Tak wymyśliliśmy, chociaż żadne z nas nie było z tego pomysłu zadowolone. Ale może to i dobry pomysł.
    
    Wracaliśmy więc wolno, w strachu przed rychłym rozstaniem.
    
    Pati kolejny raz zaskoczyła mnie. Siadła na tylnym siedzeniu i zawołała bym siadł obok. Usiadłem.
    
    Przytuliła się do mnie.
    
    - Wspaniały weekend, co?
    
    - Mhm – mruknąłem.
    
    - Spodziewałeś się takiego zakończenia imprezy?
    
    - Nie - i nagle się wzdrygnąłem - pomyśleć, że mógłbym na nią wcale nie przyjść.
    
    - Strata byłaby nie do powetowania.
    
    - Właśnie.
    
    Rozpinała już guziki mojej koszuli i wsadziła ...