Sen o Hiszpanii
Data: 01.05.2020,
Kategorie:
miłość,
Zdrada
tajemnica,
podróż,
seksualność,
Autor: gotcha
... miałaby na co narzekać. Czy kolacje możemy zjeść w tym hotelu? – zapytała z niemal błagalnym spojrzeniem.
- Oczywiście, że tak. – odparł Hiszpan, śmiejąc się z reakcji swojej dziewczyny. – Liczyłem na to, że Ci się spodoba, ale aż tak?
- Zwariowałeś?! To jest najpiękniejszy hotel na świecie. – krzyknęła, zarzucając mu ręce na ramiona i obsypując jego twarz pocałunkami. - Tak Ci dziękuję, że mnie tu zabrałeś!
- To drobiazg
Ale zaczekaj,
obiecywali taras z ładnym widokiem. Chyba powinniśmy to sprawdzić…
- To już by było za dużo, ale sprawdźmy. - zdecydowała i oboje ruszyli w stronę drzwi balkonowych. Były ogromne i również złote, ukryte za grubymi, czerwonymi firanami, przepasanymi złotymi sznurkami. Mężczyzna otwierał je powoli, podśpiewując pod nosem melodię budującą napięcie.
- Przestań głupolu! – powiedziała i szturchnęła go przekornie. – Ja naprawdę umieram
z ciekawości!
Ricardo otworzył drzwi na oścież i ich oczom ukazało się, błyszczące w nocnym świetle Colosseum. Magia tańczących świateł Rzymu robiła niesamowite wrażenie.
- Boże, mamy widok na najprawdziwsze w świecie Colosseum! – krzyknęła Sylwia i zaczęła skakać z radości. – Najprawdziwsze Colosseum! – powtarzała, jakby próbując samą siebie przekonać, że to wszystko dzieje się naprawdę.
- W dodatku możemy je podziwiać stąd. – powiedział Ricardo pochylając się i wciskając jakiś przycisk. W tym momencie, woda zabulgotała i zapaliło się niebieskie światło, oświetlając od środka ...
... ogromne jacuzzi. Obok stał stolik, na którym były najróżniejsze, pięknie podane owoce i butelka zimnego szampana. – Ale to już chyba po kolacji, co? – spytał, zerkając w stronę Sylwii ubrany w jeden ze swoich popisowych uśmiechów.
Jej oczy szkliły się i wyglądała jak mała dziewczynka, która właśnie dostała wymarzony prezent od Mikołaja, na który czekała przez cały rok.
- Nie chcę znowu płakać – zdołała z siebie wydusić. - Ale Rzym…to od zawsze było moje marzenie…
- Ach kochana, nie powinnaś płakać. Powinnaś się zacząć przyzwyczajać. Mój biznes zmierza w wyjątkowo dobrym kierunku i jeśli będzie tak dalej, takie hotele będą dla nas
codziennością - powiedział, obejmując ją czule ramionami i całując delikatnie w czoło.
- Jaki biznes? – spytała delikatnie unosząc głowę, starając się spojrzeć mu w oczy.
- To jest związane z jedną z ważnych nieruchomości w naszym mieście, ale to nic ciekawego, zaufaj mi – powiedział, zbywając jej spojrzenie. – Uciekaj już pod prysznic, proszę, albo twój biznesmen zaraz naprawdę umrze z głodu.
Sylwia przytaknęła i udała się w radosnych podskokach w kierunku złotego, antycznego prysznica. Nie mogła się doczekać, co jeszcze piękniejszego, może dziś na nią czekać.
Wyszła z łazienki w starannie przygotowanym makijażu, lekko ułożonych, falujących włosach, spiętych z jednej strony spinką z perełkami. Ciało owinęła ręcznikiem. Nie wiedziała, co powinna założyć w tak eleganckim miejscu. Im dłużej się zastanawiała, tym bardziej nabierała ...