-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... z was. - Nie czepiaj się. El Niño to tylko dzieciak. Słyszałaś o czym on gada. - Latynos podrapał się po krótko ostrzyżonej czuprynie z zakolami. - Ten chłopak wali konia pięć razy dziennie i nie myśli o niczym innym, ale wątpię, żeby choć jedna dziesiąta z tego co mówi była prawdą. On tylko tak gada. - Gada i szczypie – odpowiedziała. - Jak Rogeiro się dowie, jestem ciekawa jak będziecie wszyscy wyglądali. - Po co od razu skarżyć? – Uśmiech Hiszpana był niewinny jak nowo narodzone dziecię. - Sama dobrze wiesz, że Pedrosa ma ochotę na przetrzepanie cię, nie od dziś – szeptał swym miękkim, radiowym głosem - dlatego pozwala na tak dużo swojemu pupilowi. - Twarz Cygana płynnie zmieniała wyraz, z miłego na chytry - Poza tym, słyszałem, że twoja przyjaźń z Rogeiro to już tylko wspomnienie. Podobno strzelaliście nawet do siebie. - Roger może tolerować wasze złodziejstwo, zwłaszcza, gdy kradniecie dla niego, ale wszystko ma swoje granice. - Hej, odbierasz to tak osobiście, a to tylko takie niewinne... Igraszki. - Mogą igrać ze sobie nawzajem, a jak tego im nie starczy, niech odwiedzą swoje siostry i kuzynki w burdelach Caracas. Jestem pewna, że dostaną ze zniżką. - Patrzyłem na nią i gdyby nie poważna sytuacja, na pewno bym się zaśmiał. - Jak na damę, potrafisz być bardzo wulgarna – zauważył Jimenez. - Zawsze staram się rozmawiać w języku otaczających mnie osób. - powiedziała surowo. Imponowało mi to brzmienie jej głosu. Najemnik wyjął paczkę wąskich cygar ...
... i wsunął jedno z nich w kącik ust. - Może wydawać się, że Pedrosa pomiata tym gówniarzem – powiedział, odpalając zapalniczką - ale zapewniam cię, że odkąd ciąga go za sobą, opiekuje się nim jak synalkiem, którego nie miał, gdy był na to czas. - Dmuchnął waniliowym dymem uprzejmie w bok. - Jeśli zorientuje się, że Roger może być dla niego zagrożeniem, może postarać się, żeby ta historia nawet do niego nie dotarła. - Straszysz mnie? - Lara przechyliła się, żeby dobrze usłyszał jej szept. - Nie. - Spoważniał. - Ale wiesz dobrze, że mam rację. - Lara zamilkła. Jimenez przechylił pytająco głowę i beztroski uśmiech powrócił na jego twarz. Miał wąsik przygolony w równy paseczek tuż nad wargą. - Radzę im, żeby trzymali się z dala ode mnie i nic się nikomu nie stanie. – powiedziała. - I to mnie cieszy. - Otworzył i zdjął jej kajdanki. - A ty – zwrócił się do mnie - jak będziesz grzeczny, niedługo wrócisz do domu. Może jutro. - Kiwnąłem głową, ale coś w jego słowach mnie zaniepokoiło. Pozwolili nam poruszać się swobodnie po obiekcie, bo jak to powiedział Pedrosa: „Jeśli uciekniecie, dżungla zje was szybciej niż pragnienie”. Byłem gotów uwierzyć w tę przestrogę. Poprosiłem Ukraińca żeby oddał mi telefon. Znów odmówił, ale obiecał, że zwróci mi go potem. El Niño unikał Lary i ogólnie był jakiś skromniejszy niż przedtem. Jimenez chyba dostał nakaz trzymania nas na oku, pomimo braku realnej groźby ucieczki, ewentualnie robił to z własnej inicjatywy. Pojawiał się, gdy ...