-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... tylko zbliżaliśmy się z Larą, żeby o czymś porozmawiać. Pedrosa co chwila wychodził na zewnątrz żeby odebrać kolejny, długi telefon. Wyraźnie irytowała go ta sytuacja. Zlokalizowałem moją walizeczkę z dronami i worek Lary. Powiedziałem jej o tym, ale popatrzyła na mnie tylko poważnie i pokręciła głową. - Nic nie planuj – powiedziała. Jesteśmy setki kilometrów od najbliższej asfaltowej drogi. Oprócz nudy, nic nam tu nie grozi. - Ten Hiszpan powiedział, że jutro może odeślą mnie do domu. - Słyszałam. Nie cieszysz się? - Nie wspomniał nic o tobie. - To prawda, ale o tym zdecyduje Rogeiro. On chce się ze mną rozmówić. Nie musisz się przejmować. Roger nie pozwoli mnie skrzywdzić. Choćby nie wiem jak zepsuły się stosunki między nami. - Mówiła to z przekonaniem - Za nim stoją ludzie, którzy są powiązani z tymi, dla których pracuję i ja. To może wydać cie się skomplikowane, ale uwierz mi, groźby Pedrosy to tylko groźby. - Na zewnątrz widziałem range rovera. - Zagadnąłem po dłuższej chwili. Nie ma tu innych pojazdów, nie mieliby nas czym gonić. - Popatrzyła na mnie, po czym się uśmiechnęła, ale jakoś tak, jakby nie brała mnie na poważnie. Hiszpan, czy raczej Szwajcar, wszedł dyskretnie w zasięg słuchu i zmieniliśmy temat na pogodę. Lara rozmawiała z każdym prócz chłopaka i Pedrosy. Wydawało się nawet, że pozostali trzej darzą ją sympatią. Australijczyk wyraźnie próbował flirtować, ale jego próby spotykały się z kategorycznym chłodem. Łaziłem po bazie i ...
... rozglądałem się uważnie. Obserwowałem co gdzie się znajduje. Nasze rzeczy, zabrane z helikoptera, leżały razem ze wszystkim, w magazynie. Wszedłem tam, gdy nikt nie patrzył, ale jawnie, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Gdyby ktoś mnie tam zastał, zamiarzałem po prostu strugać wariata. Otworzyłem walizkę i wyjąłem małą kamerkę. Wypróbowałem. Działała. Wetknąłem za pas. Po powrocie do sali głównej, Schowałem w kącie, do którego przyćmiona żarówka ledwie docierała. Mogłem być spokojny, że nikt nie wypatrzy jej za jedną ze starych skrzynek. Cygan widział, że byłem w środku, ale nic nie powiedział. Przygotowywał posiłek dla wszystkich; podgrzaną na małej butli fasolę z puszki i cebulę. Jedliśmy osobno. Jakoś nie mieliśmy z Larą ochoty na towarzystwo tamtych. Oni chyba też nie, bo każdy jadł w milczeniu z dala od pozostałych. Tylko El Niño i Ukrainiec trzymali się razem. Gdy zrobiło się ciemno, postanowiłem kontynuować obchód. Naprawdę nikt nie miał zamiaru mnie pilnować. Nie było gdzie wiać. Hiszpan burknął tylko, żebym się gdzieś nie zgubił. Zanim opuściłem ruderę, dyskretnie uruchomiłem nagrywanie audio w kamerze. Wykluczyłem video, żeby oszczędzić baterię. Wiedziałem, że jeśli mają zamiar się naradzać, nie będą robić tego przy nas, tylko tam, w kanciapie. Mikrofon powinien ściągnąć ich bez trudu. Lara dyskutowała z Australijczykiem na temat przeróbki i nadmiernej eksploatacji silnika, będącą według niej, główną przyczyną awarii śmigłowca. Wyszedłem. Ściana majestatycznego ...