1. Vagabunda


    Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski

    ... lasu piętrzyła się, drwiąc sobie z mojej mizeroty. Usłyszałem głos Pedrosy. Rozmawiał po angielsku przez telefon satelitarny. Podkradłem się jak ninja.
    
    - Ale mnie to nie obchodzi – mówił do kogoś, nie zniżając bynajmniej głosu. - Wiesz dobrze... - Zdawał się poirytowany. - Gówno mnie obchodzi ten zasraniec. Jutro wyślę go do domu, choćby rakietą, ale z nią nie chce mi się czekać do jutra. Nie muszę tłumaczyć się tobie. Nie tym razem – krzyczał prawie i miałem wrażenie, że nie miał ochoty na tę rozmowę, mimo to, coś broniło mu jej przerwania. - ... Ale to sprawa między wami, a właściwie, z tego co wiem, już nie. - zamilkł, bo ktoś po drugiej stronie przemawiał dość długo. - Lord przymknie oko, gdy tylko dowiozę mu to gówno. - Znów dłuższa pauza, przerywana tylko zniecierpliwionymi sapnięciami Meksykanina. - Ja nie odpowiadam za El Niño, zrobi co będzie chciał... A Dingo, ten jak się napali to sam wiesz, zresztą to teraz twój człowiek, porozmawiaj sobie z nim osobiście... a jak ten gówniarz ma zamiar ją zerżnąć, to ja nie będę siedział i się przyglądał. Nie tym razem... Słuchaj Rogeiro – Zszedł do tonu ugodowego - Pizda nie jest z mydła, więc nie ma obawy, że się wymydli. Daj... pożyć i innym, bo to my tu karmimy moskity własnymi dupami, nie ty. - Znów zapadła cisza i zdało mi się, że słyszę wysoki ton jego rozmówcy. - Muszę kończyć, bo pada bateria. Usłyszymy się rano – uciął Pedrosa. Uspokoił się trochę, ale ten spokój jakoś nie był dla mnie pocieszeniem. Wyrwałem z ...
    ... miejsca po cichutku. Musiałem działać natychmiast.
    
    Leciwy range rover był otwarty. W środku śmierdziało mokrymi petami i stęchłym powietrzem. Kluczyki, na pętli z drutu, tkwiły zarzucone beztrosko na zmianie biegów.
    
    W jednej ze skrytek znalazłem wyblakłe papiery i zwilgotniały, poszargany paszport na nazwisko Oscara Acosty. Wyszedłem, żeby upewnić się, że nie ma nikogo w pobliżu, po czym sprawdziłem stacyjkę. Akumulator działał. Musiałem tylko zorganizować dodatkowy zapas paliwa. Tak jak się spodziewałem, kanistry znalazłem przy dystrybutorze. Obawiałem się, że gdybym go uruchomił, mimo że z dala od budynku, ktoś mógłby usłyszeć. Zawahałem się i ostatecznie tego nie zrobiłem, musiałem zdać się na solidność silników rovera. Opony były napompowane, a niewielka ilość zarośli wokół, sugerowała, że postawiono go tu nie tak dawno. To musiało wystarczyć. Zabrałem jeden z kanistrów i wróciłem do rudery. Schowałem go w przybudówce z desek.
    
    Przed drzwiami meliny zatrzymałem się i nasłuchiwałem przez chwilę. W środku panowała wesoła, beztroska atmosfera, śmiechy i docinki. Wszedłem, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Udało się. Zbliżyłem się do kąta, w którym zostawiłem kamerkę. Nie wiedziałem czy spełniła swoje zadanie, zabrałem z niej kartę pamięci. Wtedy zauważył mnie Pedrosa. Był roześmiany, ale jego twarz w jednej chwili nabrała poważnego wyrazu.
    
    - A, tu jesteś! Co się tak skradasz? - zapytał surowo – Nic nie odpowiedziałem. Wzruszyłem tylko ramionami. Zastanawiałem ...
«12...252627...77»