1. Vagabunda


    Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski

    ... Castro.
    
    - Co wtedy?
    
    - Nic. Nadłożymy drogi. - Piorun strzelił zupełnie niedaleko. Lara wzięła się za rozplatanie warkocza - Czeka nas znacznie dłuższy marsz – powiedziała. - Jak tylko przestanie padać.
    
    Woda lała się po szybach Rovera, zasłaniając zupełnie świat. Siedzieliśmy uwięzieni w bezużytecznej maszynie, która nadawała się teraz jedynie do tego. Przeze mnie, ale o tym nie mógł dowiedzieć się nikt.
    
    Burza minęła, ulewa nie.
    
    - Nie mamy w co nabrać – powiedziała opuszczając szybę. - Ale prysznica nie odmówię. - Otworzyła drzwi i wyszła. Zmokła w sekundę. Wyszedłem również. Wykręciłem koszulkę kilka razy, wreszcie odważyłem się z niej napić, to nie był najlepszy pomysł. Już lepiej było stać z otwartymi ustami. Gdy leje - leje, ale i tak trudno jest napić się skutecznie deszczówki. To bardziej irytujące niż satysfakcjonujące. Lara też zdjęła i wykręciła koszulkę. Całe szczęście zrobiła to tyłem do mnie. Podziwiałem jej nagie plecy, schodzące w wąski pas, szerokie biodra i niezwykle kształtny, opięty w szortach tyłek. Wykręciła długie włosy i odwirowała jak śmigłem. Zdjąłem buty i przeszedłem się w skarpetach po trawie. Kątem oka przyglądałem się jej toalecie. Ubrałem koszulkę i wróciłem do samochodu. Deszcz nie był już ulewą. Zrobiło się zimno. Dołączyła do mnie po chwili. Tytuł miss Universum mokrego podkoszulka był jej, bezapelacyjnie i jednogłośnie. Zamiast jednego warkocza skleciła pospiesznie dwa cieńsze. Wyglądała jak przerośnięta uczennica.
    
    - Jesteś ...
    ... pewna, że nie jesteś Latynoską? - zażartowałem.
    
    - Nie jestem – Udało mi się ją rozbawić. - Dlaczego tak mówisz?
    
    - Bardziej wyglądasz na dziewczynę z stąd, niż na brytyjską lady.
    
    - Tak sądzisz?
    
    - Bez dwóch zdań.
    
    - Wezmę to za komplement.
    
    - Jak najbardziej. - Uśmiechnąłem się. Zdałem sobie sprawę, że niezręcznie. Ktoś w niebie zakręcił kran. Lara zdjęła buty i wykręciła skarpety na podłogę samochodu. Miała duże zgrabne stopy. Oparła zmacerowane pięty o przednią szybę.
    
    - Przeschniemy i ruszamy – powiedziała. Skinąłem na znak zgody. Zaczynało być nawet chłodno. Ja miałem gęsią skórkę, ona też. Siedzieliśmy i czekaliśmy, wdychając mokre zapachy.
    
    Z Rovera zabraliśmy niewiele. Właściwie jedynym naszym bagażem był plecak Lary. Dobity, połatany, reperowany tu i ówdzie i taki mały, że ledwo pomieściłby parę butów. Pomyślałem, że skoro ciągnie go ze sobą przez świat, musi mieć dla niej ogromne znaczenie.
    
    Wiał lekki wiatr. W chmurzastej pokrywie pojawiły się pierwsze prześwity. Po półgodzinie zrobiło się już dostatecznie ciepło, a słonko grzało nam w karki. Droga ciągnęła się niemal prostą linią, przecinając od czasu do czasu niewielkie laski lub tylko kępy drzew i zarośli. W cieniu odpoczywaliśmy. Czułem, że buty, mimo iż dotychczas bardzo wygodne, zaczynają uwierać mnie nad piętami. Może dlatego, że mokre. Odwijałem skarpety tak, żeby lepiej odizolować ich krawędzie od skóry. Lara nie narzekała na nic, nawet na to, że co raz częściej zatrzymywałem się z powodu ...
«12...303132...77»