-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... potem znów, do pompy, tankowanie i tak z tysiąc razy. - Nie jestem maniaczką czystości – powiedziała, leżąc na zakrytym brązowym kocem łóżku. Popijaliśmy ciepławy rum. – Zwłaszcza w podróży, podczas wypraw. Nie zawsze jest gdzie się umyć. Tego nie powiem nigdy w żadnym wywiadzie dla Discovery, ale bywa nie raz, że nie zdejmuje się butów przez tydzień. Fanatyk higieny oszalałby już po jednym dniu. - Kiwnąłem głową ze zrozumieniem. Ja też odpoczywałem przed luksusem prysznica. Czekaliśmy, aż woda zagrzeje się, dzięki blaszanej pokrywie, wychodzącej bezpośrednio na dach. - Trzeba akceptować pewne sytuacje – ciągnęła – Brak prądu, pralki, depilatora. Człowiek jest częścią natury, a ta szybko przypomina o tej przynależności. - Jasne. - Nie miałem wiele do powiedzenia w tej kwestii. Z mojej perspektywy i odległości, jej uda i łydki wciąż były gładkie. Pociła się jak każdy człowiek, ale nie była to dokuczliwa woń. Mówi się, że pot ludzki jest naturalnym afrodyzjakiem i wizytówką, po której podświadomie wiemy, czy dany osobnik podchodzi nam czy nie. Może coś w tym było rzeczywiście. - Ale są pewne limity. Nie lubię śmierdzieć – kontynuowała – a babuleńka dała nam te świeżutkie kocyki. - Powąchała róg narzuty. Usiadła. Z worka, który wciąż leżał obok jej łóżka, wydobyła plastikową, zieloną butelkę oraz dwie, zapakowane w szeleszczącą folię paczuszki – Mam też to – Rzuciła mi jedną z nich. Rozpakowałem białą koszulkę z czarnym napisem STUDIO KOJAK i ze stylizowanym ...
... rysunkiem kota. Rozmiar: Amerykańskie XXL - Czyste – Uśmiechnęła się i wstała. - Dosyć tego grzania. - Zabrała ze sobą butelkę płynu, koszulkę i udała się do łazienki. Zrozumiałem, że losowanie kto pierwszy, odbyło się bez mojego udziału. Miałem tylko nadzieję, że zostawi mi trochę wody. Wyszła po dobrych dwudziestu minutach, owiana zapachem świeżych jabłek. Wielka koszulka, sięgająca prawie do pół uda, stanowiła jej jedyne okrycie, co, gdy tylko zaczęła przemakać, mogłem stwierdzić z łatwością. Lara ewidentnie nie była też zwolenniczką intymnej depilacji. Nie mieliśmy ręczników, więc woda, która nie wsiąkła w koszulkę, ciekła po jej długich, umięśnionych nogach prosto na deski podłogi i kapała obficie z rozpuszczonych włosów. - Twoja kolej – rzuciła, strzepując ściśniętą w dwie garści kitę. Nie miałem ochoty wstawać i rezygnować z tej uprzywilejowanej perspektywy. Zastanawiałem się jak długo jeszcze wypadało mi leżeć i przyglądać się, zanim ujdzie to za niewłaściwe. Wreszcie niechętnie, ale udając entuzjazm, odstawiłem kubek i ruszyłem do łazienki. - Chwila! - Dogoniła mnie w drzwiach. Schyliła się i zebrała z podłogi buty, skarpety, spodenki, majtki i koszulkę. Wszystko, prócz obuwia, przeprane. Gdy mijaliśmy się w ciasnym pomieszczeniu, nie mogłem doczekać się, żeby wejść wreszcie pod prysznic. Rzuciła mi uśmiech z miną w stylu: „Ale nabroiłam” i wyszła. Zamknąłem drzwi i stałem oparty o nie jeszcze kilka minut, wchłaniając jej zapach. Takie rzeczy dzieją się tylko ...