-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... wspinałem się wzrokiem po rzeźbie jej muskularnych ud, aż do krawędzi, naciągniętej pod pośladki koszulki. - Wymuszają na kobietach wiele rzeczy. - kontynuowała. Opuściła jedną nogę, otwierając tym samym nowe perspektywy. - Niektóre godzą się na to, akceptują – Sięgnęła po kubek, do limonki miała już za daleko. - Niektórym nawet podoba się ten przymus. - Duży, ciemny sutek przypominał o sobie, od spodu przyklejając się do koszulki. - Lubią, gdy im się mówi co mają robić. Czerpią przyjemność z uległości. - Wypiliśmy oboje. - Są faceci, którzy wymagają od kobiet, by były gładkie, jak dziewczęta przed pokwitaniem – Uśmiechnęła się jakoś złośliwie - podczas gdy ich własne palmy, ledwie wystają ponad gęstwinę. - Zaśmiała się w głos, ja kiwnąłem głową. - Coś jest nie w porządku. Nie sądzisz? - Kiwnąłem głową ponownie, może nawet zbyt dosadnie. - Kobietom odbiera się ich kobiecość, i dzikość – dodała między łykami. - Pewna firma kosmetyczna zaproponowała mi reklamę, której hasłem miało być: „Nikt nie powie mi jak mam się depilować”. Zapytałam, czy nie powinno być nie „jak” tylko „dlaczego”. Powinieneś zobaczyć ich twarze. - Spróbowała wyrazić groteskowe przerażenie. Jej mina mnie rozbawiła. Poprawiła piersi, jakby chciała zagonić je z powrotem do stada. - Odmówiłam. Zmuszają te durne kozy, żeby ich cycki stały na baczność – Końcówkami palców odkleiła koszulkę od sterczących sutków - A one, durne, wypychają się plastikiem, robią z siebie kretynki. - Parsknęła śmiechem. - ...
... Przyznają rację tym durniom. Udowadniają, że zasługują na takie traktowanie. Ciemne brodawki rozłożonych swobodnie, absolutnie nie stojących na baczność piersi, prześwitywały przez mokrą koszulkę. Jej cyckom nikt nie rozkazywał, to one stawiały na baczność- mnie. - Umiesz pleść warkocze? - zapytała niespodzianie. - Umiem – przyznałem się. - Zapleciesz? - Tak – Przełamałem się po chwili wahania. Umiałem pleść warkocze doskonale. Robiłem to mojej ciotce i siostrzenicy. - To świetnie – poderwała się z krzesła i sięgnęła po plecaczek. Usiadła wyprostowana. podała mi grubą gumkę i rzemienną sznurówkę. Przeciągnąłem się i wstałem. Wziąłem przybory i stanąłem na pozycji, za jej krzesłem. - Nie mamy grzebienia, czy szczotki? - zapytałem. - Niestety nie – odpowiedziała, ale zaraz skoczyła na równe nogi – Może Rosita! - Wyszła, zataczając się w progu, bosa i w koszuli zagiętej na połowie pośladka. Przez chwilę walczyłem z myślą, żeby udać się do łazienki i ulżyć sobie zanim wróci. Zamyśliłem się zamiast działać. Rum robił swoje. Wróciła zanim zdążyłem podjąć jakąkolwiek decyzję, uśmiechnięta. - Rosita powiedziała, że wsadzi sobie do uszu watę. Poczciwa staruszka. I dała mi to – Uniosła dużą drewnianą szczotkę do włosów. Usiadła, obciągając koszulę. Zebrałem gęstą kasztanową kitę do kupy. Włosy były jeszcze wilgotne, zwłaszcza przy samej skórze. Zacząłem oczywiście od rozczesywania końcówek. - Jeden czy dwa? - A ty jak wolisz? - zapytała - Może jeden? - ...