-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... Jak chcesz – burknąłem – Taki wysoki... czy trochę niżej? - Może niżej. A może nalej, a ja założę majtki – wstała i podeszła do okna-suszarki. - Jasne. - Nalałem, patrząc jak się ubiera. Gdyby pozostała bez, pokazałby znacznie mniej. - Już wypiłeś? - Tak, z zamyślenia. Usiadła z powrotem. Przechyliła głowę do przodu, odsłaniając długą szyję. Przejechałem po karku i wsunąłem palce we włosy. W sumie bez potrzeby, tak dla własnej przyjemności. Poczułem jak przechodzi ją dreszcz, aż wypięła piersi i ścisnęła je ramionami. Wsunęła dłonie między uda. Rozczesywałem i odkładałem na bok uporządkowane kosmyki. Ona sięgnęła do plecaczka, a to co z niego wyjęła odebrało mi mowę. - Ukradłaś im to?! - Dopiero po chwili byłem w stanie wydukać cokolwiek. - To nasze znalezisko, nie ich, formalnie więc, to oni je ukradli pierwsi.- Z bliska i w świetle dnia, dostrzegałem znacznie więcej szczegółów. Artefakt wyglądał na wykonany z czarnego marmuru lub czegoś podobnego. U nasady przymocowaną miał złotą obręcz z dwoma pierścieniami. Widoczny też był otwór w spodzie. Lara przyglądała mu się wnikliwie, badała jego wnętrze, wsuwając do środka palce. - Te pierścienie służyły do mocowania go na pasie lub uprzęży – mówiła – Prawdopodobnie wypełniany był jakąś mieszanką tłuszczu, być może zawierającego afrodyzjak, albo środek prowokujący opuchliznę. Może jedno i drugie... - Co? Opuchliznę? - Tak. Ten przyrząd stosowany był przez kapłana jako przedłużenie jego męskości. ...
... Wewnątrz wyczuwam wgłębienia, na których zakleszczała się nabrzmiała żołądź. Sprowokowanie opuchlizny wzmagało znacznie efekt. - I dostarczało bólu – dorzuciłem. - Bardzo możliwe, ale sądzę, że przyrząd robiony był w jakiś sposób na miarę, tym samym, stanowisko kapłana Baklum Chamma było dożywotnie. - Lara uderzyła spodem w otwartą dłoń. Nic nie wypadło ze środka. - Fascynujące, czyż nie? - Powiedzmy... – Skończyłem rozczesywanie i wziąłem się za plecenie. - Podczas ceremonii, kapłan, mógł posiąść dziesiątki kobiet, bez obawy o dyspozycję. - Dobry patent. - Nie miałbyś ochoty? - Uśmiechnęła się po swojemu. - Na dziesiątki kobiet? - Moja odpowiedź ją rozbawiła. - Na wypróbowanie artefaktu. - Oczywiście, że nie! - Nie ciekawi cię? - Nie - Zaśmiałem się szczerze. - Naprawdę? - Jej zdziwienie też zdawało się szczere. - Zapewniam cię, że nie. - Gdybym była mężczyzną, chyba bym się skusiła. - Tak sądzisz? - Jeśli się wstydzisz, zapewniam cię, że nie musisz – Odniosłem wrażenie, że stara się mówić poważnie. Jej determinacja, na chwilę zbiła mnie z tropu. - Nie ma czego – zapewniła. - Mówisz poważnie? - zapytałem. - Jak najbardziej. Mogę nawet nie patrzeć. – Położyła dłoń na piersi – Chociaż, jestem ciekawa. - Przykro mi cię zawieść, ale ta rzecz... . co najwyżej mnie odraża. - Czułem jak alkohol rozwiązuje mi język, plącząc go w tym samym czasie bezczelnie - Do tego - postarałem się - nawet gdybym był już na tyle pijany, nie dałbym ...