-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... po prostu rady. - W jakim sensie? - Z przyczyn technicznych. - Nie musisz go mocować. - Chodzi o to, że nie wcisnąłbym się w ten otworek, choćby nie wiem czym go wysmarować – Roześmiałem się - A co dopiero potem... - Popatrzyła na mnie, odwracając się nad ramieniem, twarz miała zaczerwienioną. Na pewno od upału, ale także od rumu, nie sądziłem mi się żeby ze wstydu. Nadęła policzki, jak przekomarzająca się smarkula. - Hohoho – zadrwiła. - Niech żyje skromność – zaśmiała się wesoło. Znów pochyliła głowę – To potwierdzałoby moją tezę – powiedziała już poważniej po chwili - że artefakt robiony był na miarę i nie mógł być przekazywany. - Kryterium musiało być ściśle fizyczne – zauważyłem. - Pewnie dlatego kapłana pochowano wraz z atrybutem. - Może nie mogli znaleźć pasującego zastępcy – parsknąłem. - Bardzo możliwe – Zaśmiała się również. -Mogę wcisnąć tu trzy palce – zauważyła. - Masz bardzo zgrabne palce – skwitowałem i dopiłem alkohol. - Jest jeszcze rum? - Jeszcze trochę. Światło zachodzącego słońca zamalowało podłogę na bursztynowo. Zacisnąłem gumkę na końcówce warkocza i zawiązałem rzemieniem. Musiałem się już dobrze skupiać, żeby zrobić to jak należy. - Gotowe – Rzuciłem nim w górę, ponad jej głową. Złapała i zbadała jakość wiązania. - Dziękuję – W jej głos wdarła się lekka chrypka. - Dobra robota – powiedziała z uznaniem. Wstała i pocałowała mnie w policzek. Zaskoczony, wsparty na oparciu krzesła, cofnąłem się niezdarnie, ale ...
... ona już ruszyła dalej. Odsłoniła kotarę i wyjrzała przez okno. Patrz, jaki piękny widok – powiedziała, wspinając się na palcach. Patrzyłem, a jakże. Na majtki, opinające szeroki tyłek, na zjadające je pośladki, na umięśnione uda i napięte ścięgna kolan, na twarde, naprężone łydki. Musiałem usiąść, żeby uniknąć wpadki. Schowałem się za stolikiem. - Pięknie – powtórzyła. Zgodziłem się z nią i przetarłem twarz dłońmi. Zmęczenie, prysznic i rum robiło swoje, trzech na jednego plus krzesło... - Wszystko suche – powiedziała, zbierając pranie. Ułożyła je na łóżku i podzieliła. Podała mi koszulkę i majtki. Oczy zamykały mi się same, jakby gromadzące się na powiekach krople potu ważyły po cztery kilo. - Śpiący? - Pytanie i uśmiech. Nie zauważyłem kiedy przeszła z jednego miejsca w drugie. Stała teraz przy stole, wsparta na oparciu krzesła. Przez przymknięte powieki, gapiłem się na lśniące od potu uda, ciemne brodawki prześwitujących specjalnie dla mnie cycków i myślałem o moim ubogim doświadczeniu w materii. O nie do końca udanych wyczynach z Lucelią, partnerką ze szkoły samby, która postanowiła rozdziewiczyć mnie za wszelką cenę. Lucelia... Poczułem wstyd na samą myśl. Lara przyglądała mi się uważnie. Dzielił nas stolik i to jedno krzesło. Czułem jak głowa kiwa mi się samowolnie. Podniosła figę i wpiła w nią zęby. Piękny uśmiech wilgotnych warg. Wytarła dłoń w koszulkę i usiadła na łóżku. Przeciągnęła się jak kocica. Powiedziała coś, ale nie dosłyszałem. Chyba, że też jej ...