1. Vagabunda


    Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski

    ... się chce spać. Zniknęła za blatem stolika. Wyjrzałem po chwili. Leżała na brzuchu, odwrócona do ściany. Wierciła się, w poszukiwaniu wygodnej pozycji. Patrzyłem na sterczące, jak kopuły antycznej świątyni pośladki.
    
    - Nie – bąknąłem, chyba niewyraźnie, jakby słowom nie chciało się wychodzić. - Nie jestem śpiący – zmuszałem je do posłuszeństwa. Czułem napór na spodnie. Nie odpowiedziała. Walczyłem z samym sobą, wreszcie zebrałem się na odwagę. Obawiałem się wyjść na idiotę lub jeszcze gorzej, z drugiej strony, jakieś niejasne przekonanie, że powinienem spróbować, wierciło się w moim ociężałym mózgu jak upierdliwy kret.
    
    - Jak chcesz, robię świetne masaże – wydukałem wreszcie i rzeczywiście, natychmiast poczułem się jak idiota. Kret zdechł. Niezręczna cisza trwała. Smażyłem się we własnym pocie. Nie wiedziałem czy starać się obrócić to w żart, czy pójść za ciosem. Wstałem szurając krzesłem. Ostatnie promienie światła skradały się właśnie po jej udach, kradnąc mój pomysł. Nie mogłem im na to pozwolić. Zbliżyłem się i usiadłem na krawędzi łóżka. Jej opalona skóra była delikatna. Chłodniejsza od moich dłoni. Sunąłem w górę, powoli. Wyprzedziłem bezczelne słońce i wspiąłem się na cudowne wzgórza. Tu zawahałem się, jakby oszołomiony własnym wyczynem. Wreszcie ośmieliłem się wsunąć palce pod krawędzie materiału. Chełpiłem się tą zdobyczą, sięgając coraz śmielej. Oparłem czoło o jej plecy. Jak dotąd odważnie, ale na krawędzi paniki. Zamknąłem oczy, delektując się zapachem jabłka i ...
    ... gorącej skóry, i to mnie zgubiło.
    
    Obudziło mnie chyba trzaśnięcie wywalanych drzwi. Otworzyłem oczy żeby załapać się w sam raz na światło latarki. Zakryłem twarz. Rzeczywistość docierała do mnie powoli, znacznie wolniej niż nadchodzące bodźce. Ktoś zaśmiał się głośno, znałem ten śmiech. Dokuczało mi nie tylko światło, ale także hałas ich głosów, niesforny jak skowyt dzikich psów.
    
    - Patrzcie, patrzcie! Biedactwo śpi na podłodze! - Szydził Pedrosa. Teraz już byłem pewien, że to on.
    
    - Jak pies – To był El Niño. Ktoś podszedł i kopnął mnie w stopę, ale i tak głowa bolała mnie bardziej. Czyjaś garść szarpnęła za rękawek i pociągnęła do góry. Koszulka wpiła mi się pod pachę, wreszcie trzasnęła. Opadłem z powrotem na deski.
    
    - Zabierać ją – zarządził Meksykanin. Nie widziałem nic, ale rozpoznałem dźwięk kajdanek.
    
    - Śpi jak suseł – zauważył Ukrainiec – Chyba zajebał ją na śmierć – dodał bulgocząc śmiechem.
    
    - Zaruchałeś ją na śmierć? – Pytanie było do mnie, a podkreślało je kopnięcie w piszczel. Poczułem jak podnoszą ją z łóżka, podejrzewam, że oberwałem nawet jej kolanem w głowę. Obudziła się, ale chyba nie do końca.
    
    - Co z nim? - Rozpoznałem głos Jimeneza.
    
    - Chuj z nim – rzucił pogardliwie Meksykanin – Za niego nikt nam nie płaci.
    
    Już miałem zacząć się cieszyć z tak szczęśliwego obrotu rzeczy, gdy ktoś kopnął mnie w udo, tak mocno, że aż krzyknąłem.
    
    - To za tamto – sapnął nade mną Ukrainiec, nie precyzując co dokładnie miał na myśli. Nie zamierzałem się ...
«12...414243...77»