1. Vagabunda


    Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski

    ... z nim targować.
    
    Wynieśli się, zostawiając mnie oślepionego i obolałego. Usłyszałem jeszcze jakieś hałasy na dole, ale nie byłem w stanie zrozumieć kto kłócił się z kim. Może to staruszka, postanowiła zaprotestować. Nie miałem pojęcia. Dopiero po około minucie, mroczki zniknęły mi sprzed oczu i mogłem rozpoznać otoczenie. Z zewnątrz dotarł do mnie odgłos śmigłowca. Z bolącą, zdrętwiałą nogą, poderwałem się do okna. Helikopter lądował na środku placyku, prowokując mały huragan. W świetle reflektorów dostrzegłem jak prowadzą Larę, z wykręconymi w tył ramionami. Wrzucili ją do środka i wsiedli kolejno. Pedrosa krzyczał coś do pilota, gestykulując. W kabinie świeciło się światło, zdawało mi się, że rozpoznałem Rogeiro. Zdjął słuchawki, wyraźnie wykłócał się o coś z Pedrosą. W pewnym momencie wysiadł i złapał Meksykanina za klapy. Szarpali się, ale bez przekonania. Rogeiro puścił go i wszedł na tył śmigłowca. Pedrosa nie ustępował, przekrzykując maszynę i machając za nim rękami. Bosą stopą stanąłem na zakrętkę od rumu i o mało się nie wywróciłem. Opadłem na łózko, obijając o krawędź obolałe już udo. Wstawałem z największą ostrożnością. Zastanawiałem się, czy Ukrainiec nie złamał mi przypadkiem kości. Odnalazłem buty. Oparłem się o stolik żeby je założyć, coś na nim wywracając. Złapałem spadającego fallusa, cudem. Z oparcia krzesła chwyciłem plecak Lary, wrzuciłem artefakt do środka i wkuśtykałem w podskokach.
    
    Skacząc po schodach jak kulawy zając, zorientowałem się, że ...
    ... silnik śmigłowca zwalnia i milknie. Nie widziałem ani staruszki ani nikogo innego. Minąłem madonnę z Gwadelupy i wyszedłem na zewnątrz. Rozejrzałem się i pomyślałem, że w ten sposób ryzykuję moją jedyną kartę przetargową. Wyjąłem artefakt i wcisnąłem go sobie w spodnie. Łopaty śmigłowca obracały się jeszcze powoli.
    
    - Hej! - krzyknąłem. Nikt nie odpowiedział, więc ponowiłem wezwanie. Boczne drzwi odsunęły się i wyjrzał z nich Pedrosa. Stałem nie dalej niż dziesięć metrów od maszyny, musiał mnie rozpoznać natychmiast. Skrzywił się, jakby otworzył puszkę z zepsutą wołowiną.
    
    - A ty tu czego? Spierdalaj! Póki możesz...
    
    - Wy natychmiast oddacie mi Larę, ja oddam wam to, po co tu przyjechaliście. - Noga bolała mnie tak, że raczej nie zdołałbym uciec, ale nie było innego wyjścia. Meksykanin pokazał, że ma opanowaną całą gamę nieprzyjemnych skrzywień twarzy. Zajrzał do środka, jakby się z kimś konfrontował.
    
    - Przykro mi – Zwrócił się znów do mnie, z udawaną skruchą – Chłopaki właśnie ją posuwają – Zaśmiał się i podrapał po łysinie – Więc albo ustawisz się w kolejce, albo wymyślimy jakiś inny układ. - Wiedziałem, że blefuje, bo Rogeiro nie pozwoliłby jej skrzywdzić - Co powiedziałbyś na taki: Ty oddasz mi to gówno, a ja cię nie zabiję. - Meksykanin wyjął z kabury wielki rewolwer, którego wcześniej u niego nie widziałem.
    
    - Jeśli mnie zabijesz – Miałem nadzieję, że panuję nad drżeniem głosu – Nie znajdziesz tego nigdy. - Oparłem pięści na biodrach, licząc na to, że nagle nie ...
«12...424344...77»