-
Vagabunda
Data: 04.07.2020, Kategorie: funfiction, lara croft, tomb raider, przygoda, Autor: starski
... niepokojąco. Lara poderwała się i złapała mnie za rękę. Zanim pojąłem co się dzieje, biegliśmy na złamanie karku przez chaszcze. Ten bieg, to była najtrudniejsza i najbardziej bolesna rzecz w moim życiu, zaraz jednak pojąłem dlaczego uciekamy, całe szczęście ona zrozumiała to wcześniej. Kolejne strzały świstały obok i nad naszymi głowami. Puściłem jej rękę, żeby móc biec szybciej. Zarośla skończyły się nagle i nie było mowy o wyhamowaniu. Pośliznąłem się na pięcie, wpadłem na nią i razem sturlaliśmy się po zboczu. Rwąca woda ogarnęła nas w jednej sekundzie. Ledwo zdążyłem nabrać powietrza, a już znalazłem się pod jej kipiącą powierzchnią. Desperacko próbowałem chwycić cokolwiek, najchętniej ją. Pojawiała się przede mną i znikała. Pozostawałem pod wodą jak najdłużej, bo mimo że nie było mowy o pływaniu, pod powierzchnią, chaos nabierał odrobinę sensu. Dopóki woda mnie niosła, nie tonąłem. Nagle poczułem chwyt za włosy, wypuściłem ze strachu całe powietrze. Wyciągnąłem dłonie nad głowę i złapałem mocne ramię. Wreszcie wynurzyłem się nad wodę i usłyszałem jej głos. - Spokojnie – Ledwie przekrzykiwała szum rzeki. Przestałem się miotać. Dostrzegłem konar i złapałem go natychmiast. Po kilku minutach byliśmy na brzegu. Odpoczywaliśmy zdyszani. Pochyleni, uśmiechaliśmy się do siebie. Nagle w jej spojrzeniu dostrzegłem zaniepokojenie. Chciałem zapytać o co chodzi, skinąłem tylko brodą. Wskazała na mnie. Poszedłem wzrokiem za jej palcem i o mały włos nie zemdlałem. Krótki, ...
... zaostrzony patyk, wystawał mi ze spodni na wysokości prawej kieszeni. - To strzała! - zauważyłem całkiem przytomnie. - Zgadza się. - Zatruta! - Poczułem rosnącą panikę. Lara podeszła i uklękła. - Może trzeba wyssać jad? – zagadnąłem niepewnie. - Bardzo mi wstyd o to prosić. - Wyssać jad? - Popatrzyła uśmiechnięta. - Nie będzie tak źle. Rozejrzała się, po czym wstała i zerwała jakiś duży liść. - Muszę wyjąć ci ten patyk – powiedziała. - A trucizna? - Nie ma trucizny. - Lubiłem jej uśmiech - Byłbyś już dawno martwy. - Skoro tak mówisz. - Jej spokój poskramiał mój strach. - Będzie bolało? - Strzała weszła pod skórę, więc możliwe, że trochę zaboli. - Nie wiedziałem, czy nabija się ze mnie, czy nie. - Potem trzeba będzie zdezynfekować. - Rozumiem – Mój głos zadrżał, mimo usilnych starań. - Rozumiem – powtórzyłem nerwowo. - Teraz boli? - Nie – Przyznałem. - Okej – Kucnęła znów – Pokaż. - Patrz ile chcesz – Siliłem się na dowcip. - Nabierz powietrza , a jak ci powiem, wypuszczaj powoli. Jak skończysz, wyjmę strzałę. - Zgoda. - Uwaga, wdech! - Okej – Wziąłem głęboki haust. - A teraz wypuszczaj. - Posłuchałem, ale gdy tylko zacząłem, poczułem jak wyciąga strzałę jednym, szybkim ruchem. - Po wszystkim – oznajmiła, wręczając mi złamany patyk. - Na razie, przyłożymy ten liść, rozepnij spodnie. Potem, może uda nam się zdobyć trochę Lapacho. - Co takiego? - Cudowna roślina Inków. - Jasne. - Przejąłem od niej liście i przytknąłem z ...