-
Mroczny kamień (XI)
Data: 01.09.2020, Autor: C10H12N2O
... przytrzymał go w jej cipce. Laura pisnęła. – Pieprzę jego żonę... -- powiedział Paweł. – ...i załatwiłem mu awans. Jest bezwartościowy. – Może. Laura skinęła głową. – Może jest trochę bezwartościowy. Z pewnością nie jest tym, kim wcześniej dla mnie był w łóżku. – To dlatego, że zdobyłem twoją cipkę mamo. Paweł znów się w niej poruszył. – Tak skarbie. Zdobyłeś – powiedziała Laura. – Paweł, jest coś, o czym musimy porozmawiać. – Co? Podniósł się i położył ręce za jej kolanami. Trzymał jej nogi tak szeroko, jak tylko się dało. – Kiedy urodzi się dziecko. To znaczy, kiedy przyjdą na świat dzieci, nie będziemy miały tyle czasu, aby zadbać o twoje potrzeby. – Wszystkie? Paweł zmarszczył brwi. Tak naprawdę nie myślał o narodzinach dzieci. – Tak Pawełku. Będziemy musieli znaleźć ci nowe dziewczyny. Przynajmniej na chwilę. Wiem, jak często… hm… potrzebujesz pomocy ze swoim penisem. Laura chrząknęła przy szczególnie głębokim pchnięciu. – Teraz? Paweł przyspieszył tempo. – Nie… uh… nie teraz. Ale… uh… musisz się… przygotować. Och… Pawełku… Sprawiasz, że zaraz znowu… Laura zamknęła oczy i potrząsnęła swoimi kręconymi brązowymi włosami z boku na bok. Podskakiwała i drżała podczas orgazmu. – W porządku. Paweł uderzył swoją mamę potężnymi pchnięciami. – Mam pomysł. Wielkie łoże małżeńskie trzęsło się i skrzypiało. Zagłówek łomotał, wielokrotnie uderzając o ścianę. Gdyby tylko Konrad mógł zobaczyć, co Paweł zrobił ...
... jego żonie. *** Wiosna wisiała w powietrzu, gdy nadszedł dzień imprezy zorganizowanej z okazji rychłego przyjścia na świat potomstwa Pawła. Paweł poprosił Laurę, żeby usiadła. Kobieta w ciąży nie powinna koordynować własnego przyjęcia, więc zgodziła się tylko pod warunkiem, że nie będzie w centrum uwagi. Na krokwiach wisiał sztandar: „To chłopiec i chłopiec, i chłopiec, i chłopiec”. Poniżej wisiał kolejny baner: „Gratulacje Jolu, Malwino, Olu i Lauro!” Laura poczłapała przez kuchnię. Zapomniała, jak trudno było się poruszać, kiedy była w ósmym miesiącu ciąży. – Soki i napoje? Jej bezkształtna czarna sukienka opadała na jej głęboką krągłość. – Wszystko gotowe. Jola oparła się o blat, pocierając swój nabrzmiały brzuch. Jej własna zielona sukienka ciążowa została maksymalnie naciągnięta. – Ten mały gość nieźle kopie. Zadzwonił dzwonek do drzwi. – Goście już przyszli. Laura podeszła do salonu. – Żadnych mężczyzn Pawełku. Wchodzisz na górę. Znajdziemy cię gdy nadejdzie pora. Ola spojrzała znad sofy na swoją matkę. Bluzka opadała luźno na jej krągłości. Jej ciążowe dżinsy dokładały wszelkich starań, aby powstrzymać powiększające się łono. Naprzeciw niej Malwina i Paweł siedzieli obok siebie na kanapie. Malwina wyglądała olśniewająco w powiewnych fałdach niebieskiej sukienki. Nie była tak duża jak inne kobiety. – Żegnajcie panie. Paweł podniósł lewą rękę Malwiny i pocałował jej obrączkę. – Do zobaczenia wkrótce. – Wynoś się stąd, ...