-
Mroczny kamień (XI)
Data: 01.09.2020, Autor: C10H12N2O
... frajerze. Ola rzuciła w Pawła poduszką. – Już idę. Złapał poduszkę i delikatnie wsunął ją za ramiona Malwiny. – No, teraz będzie ci wygodnie. – Dziękuję. Malwina sięgnęła do swojej szyi i chwyciła za srebrny wisiorek zawieszony na cienkim srebrnym łańcuszku. Paweł uciekł na górę. Usłyszeli łomot zamykających się drzwi. Laura patrzyła, jak jej młody mężczyzna odchodzi z aprobującym uśmiechem. – Goście. Jola stanęła obok niej. – Dobrze. Laura poczłapała przez główny korytarz. Otworzyła drzwi z ciepłym, jasnym uśmiechem. – Witajcie. Tak się cieszę, że mogłyście przyjść. Na zewnątrz, na chłodnym powietrzu, czekały trzy sąsiadki, wybrane specjalnie przez Pawła ze względu na ich piękno oraz na bliską lokalizację . Każda trzymała zapakowany prezent. Każda miał na sobie lekką kurtkę założoną na skromną sukienkę; coś w rodzaju rzeczy, które zakłada się na przyjęcie w sąsiedztwie, w chłodnawy dzień. Pani Aneta była niską, okrągłą kobietą po czterdziestce. Była nie tyle gruba ile pulchna. Na jej policzkach pojawiły się dołeczki, gdy uśmiechała się do gospodyni. Jej faliste brązowe włosy unosiły się związane w kucyk z tyłu głowy. Kilka miesięcy temu przeprowadziła się do sąsiedztwa z mężem i osiemnastoletnią córką. Jej syn wyjechał na studia w zeszłym roku. Pani Patrycja stanęła po prawej stronie Anety. Była wysoką blondynką tuż po dwudziestce o atletycznej budowie. Laura wiele razy widziała ją i jej męża grających razem w tenisa w ...
... miejscowym parku. Miała srebrną opaskę we włosach i jasny oraz śnieżno-biały uśmiech na twarzy. Pani Kinga była trzecim gościem. Uczęszczała do miejscowego uniwersytetu. Wynajęła domek za domem Patrycji, chociaż, jak z radością mówiła, większość nocy spędzała u swojego chłopaka w centrum miasta. Jej czarne włosy opadały tuż za ramiona. Jej ciemnobrązowa skóra lśniła w porannym słońcu. Zmusiła się do uśmiechu, czuła się trochę nieswojo z tymi wszystkimi starszymi kobietami. – Wejdźcie, wejdźcie. Laura odsunęła się na bok i przywitała je. Zaoferowała każdemu niezręczny uścisk i pocałunek w policzek. Nie było łatwo przytulić się z nadętymi piersiami i brzuchem. Kto wie, któregoś dnia te dobre sąsiadki mogą znaleźć się w tarapatach Laury. Laura będzie miała swoje nowe dziecko pod opieką. Zadrżała. Czy po tym wszystkim, czy Paweł ponownie podbije własną matkę? Ta myśl wcześniej nie przyszła jej do głowy. Ile razy jej ciało, kobiety w średnim wieku, może jeszcze zajść w ciąże? Chociaż teraz, kiedy o tym pomyślała, ta ciąża była dla niej o wiele łatwiejsza niż jej pierwsze dwie. Cztery panie stały w przedpokoju, nie wiedząc, co robić dalej. Jola zakaszlała za Laurą. – Może weźmiemy wasze kurtki? To wyrwało Laurę z zadumy. – Oczywiście, jakie to głupie z mojej strony. Laura zamknęła za nimi drzwi. – Zdejmijcie kurtki i zacznijmy imprezę. *** Impreza napełniła dom śmiechem i rozmowami. Kobiety zagrały w kilka spokojnych gier. Po około godzinie przyjęcia ...